Spotkanie z pytonem siatkowym nie należy do przyjemnych, zwłaszcza dla osób, które z natury boją się węży. Ze swoim strachem musiała się niestety zmierzyć 28-letnia kelnerka z Tajwanu, Fern. Choć konfrontacja z wężem ostatecznie skończyła się szczęśliwie, to kobieta wciąż jest wstrząśnięta przeżytymi wydarzeniami.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.
Omawiane zdarzenie zostało uchwycone przez kamery monitoringu znajdujące się w kawiarni. Na nagraniu widać, jak ciało węża wysuwa się z wentylacji i wolno opada w kierunku lady. Był to pyton siatkowy. Wpatrywał się w obecną na miejscu kelnerkę i sprawiał wrażenie, jakby szykował się do ataku. Przerażona kobieta uciekła na tył sklepu, wołając o pomoc.
Nie mogłam wyjść od tyłu, bo to ślepy zaułek. Boję się węży i nigdy nie chciałam spotkać żadnego na żywo
- wyjaśniała później Fern cytowana przez portal yahoo!news.australia.com Na szczęście w pobliżu kawiarni znajdowali się robotnicy, którzy szybko przybyli na ratunek, co pokazują dalsze części nagrania. Jeden z mężczyzn miał rurę z hakiem, którym próbował schwytać pytona, ale ostatecznie to się nie udało. Wąż spadł na ziemię i ruszył w kierunku kelnerki, gotowy do ataku. Wtedy to jeden z mężczyzn odsunął ladę blokującą wejście do kawiarni, a drugi z nich podjął próbę złapania gada ręką. Po kilku podejściach udało się w końcu wyciągnąć zwierzę na ulicę, gdzie zostało umieszczone w torbie. Następnie pytonem zajął się zespół ratowników zwierzęcych, którzy bezpiecznie wypuścili go na wolność.
Opisana sytuacja w każdym powinna wzbudzić niepokój, gdyż pyton siatkowy jest wyjątkowo niebezpiecznym gatunkiem. Jest on spotykany na wszystkich terenach Południowej Azji, a dorosłe osobniki mogą osiągać nawet 10 metrów długości i ważyć 100 kg. Gady te żywią się szczurami, ptakami, innymi wężami, ale też i kotami, psami, a nawet ludźmi. Żyją w lasach, na bagnach, w kanałach, a czasami w miastach. Panika Fern byłaby zatem w pełni zrozumiała, nawet gdyby nie miała lęku przed wężami.
Boję się, że gdy otworzę drzwi, to wąż będzie znów tam zwisał. Ciągle jestem przestraszona. Wiele osób pisało do mnie, pytając, czy wszystko w porządku. Mówiłam im, że tak, ale jestem przerażona. Mam koszmary, ale muszę pracować, więc wciąż muszę wracać w to samo miejsce
- wyznała kobieta.