Badani usłyszeli, że ich wynik w teście IQ był albo powyżej, albo poniżej średniej i w efekcie ci z przyznanym "komplementem" uzyskiwali wyższe poczucie wyjątkowości, a ci "krytykowani" tracili pewność siebie. Z pozoru żartobliwy Ig Nobel pozwolił jednak uświadomić, że w nauce można łączyć powagę z humorem, a moc komplementu nad inteligencją to niebagatelna sprawa. Nagroda za prace, które "najpierw śmieszą, a potem skłaniają do myślenia" właśnie trafiła w ręce Polaka.
Artykuł, który przyniósł profesorowi Uniwersytetu Warszawskiego Ig Nobla, ukazał się w uznanym periodyku "Intelligence" i opisywał eksperyment dotyczący reakcji uczestników na informację zwrotną o ich domniemanym poziomie inteligencji. W eksperymencie prof. Marcina Zajenkowskiego wzięło udział 361 ochotników. Po standardowym teście IQ losowo podzielono ich na dwie grupy: jednej powiedziano, że wynik jest powyżej średniej, drugiej, że poniżej. Wynik? Ci, którzy usłyszeli komplement o wysokim poziomie swojego IQ, "stali się bardziej przekonani o własnej mądrości i wyjątkowości". Ich chwilowy poziom narcyzmu wzrósł, podobnie jak samoocena. Uczestnicy z przeciętnym lub słabszym wynikiem po prostu stracili pewność siebie i poczucie wyjątkowości, co widać było w obniżonych wynikach pomiaru. Te obserwacje potwierdziły hipotezę badaczy: komplement (szczególnie o inteligencji) podbija ego jak booster, natomiast krytyka je hamuje. Zaskakującym wnioskiem okazało się też, że osoby już obdarzone silnymi cechami narcyzmu były bardziej odporne na negatywne opinie - narcyzm w praktyce działał dla nich jak tarcza ochronna przed krytyką.
Nagroda Ig Nobla przyciąga uwagę medialnym spektaklem, niemal jak kabaret naukowy z prawdziwymi noblistami w rolach gości honorowych. Podczas ceremonii w Bostonie prof. Zajenkowski i współautor badania dr Gilles Gignac (Uniwersytet Zachodniej Australii) na żywo przeprowadzili żartobliwy eksperyment z widownią, ilustrując, że słowa "jesteś inteligentny" naprawdę potrafią wpłynąć na wynik testu. Sam naukowiec przyznaje, że początkowo Ig Nobel kojarzył mu się jedynie ze śmieszną nagrodą. Dopiero po bliższym zapoznaniu się z ideą przekonał się o jej wielkim znaczeniu, prestiżu i dystansie do akademickiej powagi.
Nie do końca wiedziałem, co to za nagroda. Kojarzyła mi się trochę prześmiewczo, ale im dłużej o niej czytałem, tym bardziej wydarzenie mnie intrygowało. Wiedziałem też, że było i tak, że ktoś dostał Ig Nobla, a potem prawdziwego Nobla (...) Czułem, że ta nagroda mi pasuje. Dowodzi, że akademia nie musi być napuszona, że uprawiając naukę, można się śmiać i podejść do niej z dystansem. Nie jest się wielkim profesorem, tylko po prostu zwykłym człowiekiem
- stwierdził profesor Zajenkowski w rozmowie z Serwisem Naukowym UW. Jak mówił w wywiadzie, zależało mu, żeby ludzie usłyszeli o tym badaniu, a jego obecność na scenie Ig Nobli z pewnością spełniła swoją rolę popularyzatorską.
Zdaniem prof. Zajenkowskiego najważniejszy jest społeczny wydźwięk odkrycia. Ujawniło ono, że komplementy i docinki na temat inteligencji kształtują nie tylko chwilowe samopoczucie.
Przeprowadzając badanie, myślałem o tym, że chciałbym, żeby ludzie o nim usłyszeli. Było ono konsekwencją serii badań, które wcześniej robiłem. Wydawało mi się ważne społecznie. Ig Nobel sprawił, że jest widoczne
- przekonuje naukowiec. Jak wykazał eksperyment, deprecjonowanie czyichś zdolności intelektualnych obniża nie tylko samoocenę tej osoby, ale - paradoksalnie - podbija narcyzm krytykującego. To ważna lekcja - nasze komentarze o inteligencji innych mogą zostawić trwały ślad. Prof. Zajenkowski podkreśla, że obszar badań nad narcyzmem wciąż jest otwarty i warty rozwijania. Sam zajmuje się także eksploracją narcyzmu u dzieci i wpływem pochwał rodziców na ich samoocenę.
Badam także samo pojęcie inteligencji, jak ludzie je postrzegają. Dlaczego jest ona taka ważna? Dlaczego buduje naszą samoocenę? Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo nas buduje (...) To badanie pokazuje, że jeżeli będziemy wpływać na komunikat o inteligencji, to możemy budować czyjąś samoocenę, wręcz osobowość człowieka. To chyba jest główny przekaz, który z tego badania wynika (...) To wydarzenie mnie tylko chyba utwierdza w tym, żeby robić dalej to, co robię, dodaje mi energii do dalszych projektów. Wręcz zachęca, żeby dalej coś fajnego tworzyć
- zaznaczył prof. Zajenkowski.
W świetle tych wyników polski naukowiec apeluje o ostrożność w słowach, by pamiętać, że pochwała może równie mocno pobudzać, co demotywować nasze ego.
Źródła: serwisnaukowy.uw.edu.pl, naukawpolsce.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.