Jeszcze kilka lat temu trudno było wyobrazić sobie, że Toyota pójdzie w tak odważnym kierunku. Dziś robi to bez żadnych kompromisów. Nowy model bZ7 to nie tylko kolejny elektryk, to sygnał, że era klasycznych sedanów właśnie się kończy. I wszystko wskazuje na to, że to właśnie on przejmie rolę dobrze znanej Camry.
Nowa Toyota bZ7 to flagowa limuzyna, która już na starcie robi ogromne wrażenie. Mówimy o aucie dłuższym niż Mercedes klasy S, z futurystycznym wnętrzem i technologią, której wcześniej w Toyocie po prostu nie było. Na pokładzie znajdziemy ogromne ekrany, systemy wspomagania kierowcy nowej generacji, a nawet lidar i rozbudowany pakiet ADAS z dziesiątkami funkcji. Do tego dochodzą luksusowe detale: fotele w pozycji „zero gravity", masaże, wentylacja czy nawet wbudowana lodówka.
Największe zaskoczenie? Cena. W Chinach startuje od około 80 tys. zł, co brzmi wręcz absurdalnie jak na tak duże i zaawansowane auto. Efekt? Ponad 3 tysiące zamówień w pierwszej godzinie sprzedaży.
Przez lata Camry była synonimem wygodnej, niezawodnej limuzyny. Oferowała napęd hybrydowy o mocy 230 KM, bardzo niskie spalanie na poziomie ok. 4,8–4,9 l/100 km i świetny komfort jazdy. To auto, które łączyło dynamikę z oszczędnością i było wybierane przez kierowców ceniących spokój i przewidywalność.
Do tego dochodziło dopracowane wnętrze, duży system multimedialny, cyfrowe zegary, integracja ze smartfonem i rozbudowane systemy bezpieczeństwa Toyota Safety Sense. Camry była więc nowoczesna, ale w bardzo „klasycznym" wydaniu.
I właśnie tutaj pojawia się bZ7, jako naturalny następca. Bardziej cyfrowy, bardziej zaawansowany i w pełni elektryczny. To już nie ewolucja, tylko wyraźny krok w nową stronę.
Nie bez powodu bZ7 powstała właśnie z myślą o rynku chińskim. Toyota współpracuje tam z gigantami technologicznymi jak Huawei czy Xiaomi, żeby nadążyć za lokalną konkurencją. A ta jest dziś bezlitosna, marki takie jak BYD czy Nio oferują ogromne, nowoczesne auta w bardzo agresywnych cenach.
Nowa Toyota to odpowiedź na te zmiany. Szybkie ładowanie (nawet 300 km zasięgu w 10 minut), nowoczesne baterie i nacisk na „inteligencję" auta pokazują, że przyszłość motoryzacji będzie wyglądać zupełnie inaczej niż dziś.
I jedno jest pewne, jeśli ten model trafi globalnie, może mocno namieszać także w Europie. Zwłaszcza że oferuje coś, czego kierowcy szukają najbardziej: przestrzeń, technologię i cenę, która naprawdę zaskakuje.