Do niecodziennej sytuacji doszło na lotnisku Mediolan-Linate we Włoszech. Ponad 120 pasażerów nie zdążyło na swój lot, mimo że część z nich pojawiła się na miejscu nawet kilka godzin wcześniej. Wszystko przez chaos związany z nowym systemem kontroli granicznej.
Do zdarzenia doszło 12 kwietnia podczas lotu linii easyJet do Manchesteru. Na pokład dostało się zaledwie kilkadziesiąt osób, podczas gdy aż 122 pasażerów zostało na lotnisku.
Problem nie wynikał ze spóźnienia podróżnych. Wielu z nich twierdziło, że było na miejscu nawet trzy godziny przed planowanym odlotem. Mimo to nie zdołali przejść wszystkich procedur na czas.
Główną przyczyną problemów był nowy unijny system EES (Entry/Exit System), który wprowadza biometryczną kontrolę podróżnych spoza Unii Europejskiej. Zamiast tradycyjnego stemplowania paszportów konieczne jest m.in. skanowanie twarzy i pobieranie odcisków palców.
W praktyce system, który miał przyspieszyć odprawy, doprowadził do ogromnych kolejek. Na lotnisku zabrakło odpowiedniej liczby urządzeń, a proces rejestracji danych trwał znacznie dłużej niż zakładano.
Według relacji pasażerów działało tylko jedno stanowisko, mimo że dostępnych było więcej urządzeń. To dodatkowo pogłębiło chaos i wydłużyło czas oczekiwania.
Podróżni utknęli w kolejkach i nie byli w stanie dotrzeć do bramki na czas. Kiedy w końcu się tam pojawili, boarding był już zakończony. Obsługa nie mogła ich wpuścić na pokład, a linia lotnicza rozpoczęła procedurę wyładunku bagaży. Samolot odleciał zgodnie z procedurami, mimo że większość pasażerów została na ziemi.
Na tym problemy się nie skończyły. Wielu podróżnych musiało na własną rękę szukać alternatywnych połączeń. Ceny nowych biletów sięgały nawet kilkuset funtów.
Linia easyJet poinformowała, że zaoferowała pasażerom możliwość bezpłatnego przebukowania lotów, jednak część kosztów - np. dodatkowych opłat - nie zawsze była w pełni zwracana.
Eksperci już wcześniej zwracali uwagę, że wdrożenie systemu EES może powodować poważne utrudnienia. Organizacje branżowe alarmowały, że kolejki na lotniskach mogą sięgać nawet kilku godzin, szczególnie w okresach wzmożonego ruchu turystycznego.
Problemy wynikają nie tylko z samej technologii, ale także z braków kadrowych i niedostatecznego przygotowania infrastruktury.
Sytuacja z Mediolanu pokazuje, że nawet pojawienie się na lotnisku z dużym wyprzedzeniem nie daje gwarancji, że uda się zdążyć na samolot.
Nowe systemy kontroli, choć docelowo mają usprawnić podróżowanie, na początku ich wdrażania mogą powodować chaos - szczególnie w popularnych kierunkach turystycznych.
Dla podróżnych to ważny sygnał: w najbliższym czasie warto przyjeżdżać na lotnisko jeszcze wcześniej niż zwykle. W przeciwnym razie można znaleźć się w sytuacji, w której samolot odleci... bez nas.
Źródło: BBC / The Independent