Kaczyński nie wyrobił. W koszykach Polaków wciąż króluje niemiecka chemia. UOKiK rozkłada ręce

Czy problem podwójnej jakości produktów wciąż istnieje? Okazuje się, że Polacy uwielbiają niemiecką chemię i często sięgają na przykład po zagraniczne proszki do prania czy płyny do płukania. Twierdzą, że te są znacznie lepsze. Jaka jest prawda? Państwo nie śpieszy się z odpowiedzią.
Chemia sprowadzana z Niemiec
CEZARY ASZKIEŁOWICZ

Według przepisów podwójna jakość produktów powinna być eliminowana, jednak wciąż słychać głosy, które twierdzą, że to nie do końca działa tak, jak powinno. Polacy od lat chętnie wybierają się na zakupy do Niemiec lub szukają sklepów, które oferują tzw. niemiecką chemię. Jarosław Kaczyński kilka miesięcy temu zaapelował do obywateli, aby nie dawali się na to nabrać, ponieważ jego zdaniem "oni uznali, że można nas oszukiwać i wykorzystywać, jak kiedyś wykorzystywali kolonie". Jakie są wnioski UOKiK? Fakt chciał to wyjaśnić. 

Zobacz wideo "Zapowiada się tąpnięcie niemieckiej gospodarki, które będzie odczuwalne dla Polski"

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Niemiecka chemia na piedestale. Polacy wciąż twierdzą, że ma lepszą jakość

O podwójnej jakości można mówić wtedy, gdy dany produkt jest wprowadzany na rynek w różnych krajach Unii Europejskiej pod taką samą marką i w takim samym lub podobnym opakowaniu, jednak jego skład różni się od siebie w zależności od tego, do jakiego kraju UE ma trafić, co bezpośrednio wpływa na jego jakość. Takie działania miały się zakończyć po wprowadzeniu unijnej dyrektywy Omnibus, która pozwala na przeprowadzanie kontroli mających ustalić, czy produkty oferowane w Polsce są takie same, jak w innych krajach. Co więcej, dla producentów niestosujących się do tejże zasady wprowadzono wysokie kary finansowe - nawet do 10 proc. rocznego obrotu. Mimo tego nasi rodacy wciąż twierdzą, że m.in. niemieckie specyfiki do prania są lepsze i mają intensywniejsze zapachy. Jak to wygląda w rzeczywistości? Na to pytanie miał odpowiedzieć Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów

Czy niemiecka chemia jest lepsza od Polskiej? UOKiK nie ma pojęcia

Portal "Fakt" postanowił dowiedzieć się nieco więcej na temat kontroli wynikających z zapisu dyrektywy unijnej Omnibus. Jakie produkty sprawdzono do tej pory? UOKiK robi to wybiórczo. 

Na przełomie roku, pilotażowo porównywaliśmy wybrane produkty z grup, którym w ramach różnych analiz przyglądaliśmy się w latach ubiegłych. W styczniu tego roku w koszyku analizowanych przez nas produktów znalazły się np. czekolady, chipsy, herbaty itp. By porównać sposób oznaczenia, wybraliśmy kilka sieci zagranicznych, m.in. francuskie oraz niemieckie. Do porównania składów widocznych na opakowaniach typowaliśmy produkty w sklepach internetowych sieci zagranicznych, szukając jednocześnie ich odpowiedników w polskich sklepach, takich samych bądź zbliżonych co do rodzaju i szaty graficznej opakowania

- tłumaczył UOKiK w rozmowie z "Faktem". Zdaniem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w tych grupach produktów nie zaobserwowano zjawiska podwójnej jakości, a ich wybór zależy bezpośrednio od upodobań klientów. Ponadto jest spory problem z dopasowaniem do siebie par produktów. Jak udało ustalić się wspomnianemu portalowi, urząd wciąż nie zajmował się chemią z Niemiec. Choć są to najczęściej wybierane przez Polaków zagraniczne produkty, państwo nie śpieszy się z ustaleniem, czy rzeczywiście niemiecka chemia jest lepsza od naszej. 

Więcej o: