Wielu z nad dorastało w przekonaniu, że o pieniądzach nie wypada rozmawiać. Z tego powodu nie dzielimy się z bliskimi informacjami na temat naszych zarobków, a podczas rozmów rekrutacyjnych pytanie o wynagrodzenie sprawia największe zakłopotanie. Czy rzeczywiście tak powinno być? Firma rekrutacyjna Hays Poland i kancelaria Baker McKenzie postanowiły się temu przyjrzeć. Raport z ich badań opublikowano w "Rzeczpospolitej".
Z obserwacji Hays Poland i Baker McKenzie wynika, że kwestia zarobków jest największym tematem tabu na rynku pracy. W badaniu przeprowadzonym w lutym i w marcu 2024 roku udział wzięło 1,1 tys. specjalistów i specjalistek oraz tysiąc pracodawców. Aż 96 proc. z nich zgodziło się ze stwierdzeniem, że w polskich firmach nie rozmawia się otwarcie o wynagrodzeniach. Z kolei 79 proc. pracowników wierzy w sens ujawnienia pensji.
Dlaczego temat pieniędzy jest takim problemem? Może to wynikać m.in. z rozpowszechnionej w latach 90. XX wieku zasady poufności płac obowiązującej w korporacjach. Nie można było ujawniać swoich zarobków, bowiem wiązało się to z różnymi obawami. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" przedstawiła je Agnieszka Czarnecka, menedżerka konsultingu w Hays w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.
Kobieta wskazała na powszechne wśród Polaków przekonanie, że wysokie wynagrodzenie może często nie wynikać z kompetencji danego pracownika, a z sympatii i przyjacielskich relacji z pracodawcą. Z kolei w prywatnych firmach problemem jest brak całościowych i uporządkowanych systemów płacowych.
Z badań wynika też, że tylko 23 proc. badanych firm deklaruje jawność płac, z czego jedynie w 3 proc. dotyczy ona całej organizacji. Polacy mają problem z rozmawianiem o zarobkach nie tylko ze współpracownikami, ale także z najbliższymi. Choć im najczęściej zwierzamy się z tego, ile zarabiamy, nie każdy potrafi o tym rozmawiać. Kto wie, ile wynosi nasze wynagrodzenie?
Co ciekawe, wkrótce ma się to zmienić. Do 2026 roku kraje członkowskie Unii Europejskiej muszą wprowadzić w życie zapisy dyrektywy o równości i jawności wynagrodzeń. Zgodnie z nimi pracodawcy w dużych firmach będą musieli ustalić, kto wykonuje taką samą pracę lub o podobnej wartości, a także udzielić informacji pracownikom na temat średnich wynagrodzeń. Zaraportowane zostaną także luki płacowe, występujące ze względu na płeć. Jeśli taka różnica będzie wynosiła 5 proc., pracodawcy będą musieli podjąć określone działania w celu zmniejszenia jej.