Szef zwolnił ją po 35 latach pracy. Powołał się na mało znany przepis. "Zostałam z niczym"

Pani Ewa od 35 lat nie zmieniała miejsca zatrudnienia. Do emerytury zostały jej zaledwie trzy lata. Tego jednak kompletnie się nie spodziewała. Została zwolniona przez swojego wieloletniego pracodawcę, a wszystko zaczęło się od jej problemów zdrowotnych. Wykorzystał specyficzny przepis i kobieta "została z niczym".

Historia pani Ewy - położnej w szpitalu na Podkarpaciu - została opowiedziana na łamach "Gazety Wyborczej". W rozmowie z portalem wyznała, że w sierpniu ubiegłego roku była zmuszona wziąć L4, ze względu operację kolana. Najpierw otrzymała zwolnienie lekarskie na trzy miesiące, a następnie co miesiąc je przedłużano. Ostatecznie operacja, podczas której wszczepiono jej protezę, odbyła się w grudniu 2024 roku. Po zabiegu znów dostała zwolnienie, a później przeszła na zasiłek rehabilitacyjny. Choć za niecały miesiąc miała wrócić do pracy, ostatecznie nie ma już do czego wracać. 

Zobacz wideo Imigranci zabiorą nam pracę. Obalamy mit

Wyrzucił ją z pracy po 35 latach. Wypowiedzenie otrzymała jeszcze w trakcie zwolnienia lekarskiego 

Pani Ewa powinna wrócić do pracy 3 sierpnia tego roku, lecz półtora miesiąca temu dostała pismo o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia.

To był szok, nie spodziewałam się tego. Zostałam z niczym

- wyznała położona. Niestety w takiej sytuacji nie może liczyć nawet na odprawę, a do emerytury zostało jej jeszcze trochę czasu. W sumie są to trzy lata. 

Odbiorę ostatni zasiłek rehabilitacyjny, ekwiwalent za 33 dni urlopu i po 3 sierpnia nie mam z czego żyć. Pytałam w izbach pielęgniarskich o pracę. Niestety, pracy nie ma. Szukałam, pytałam między innymi w domu opieki, ale takiego pracownika jak ja nikt nie chce zatrudnić. Brakuje mi trzech lat do emerytury. Dla pracodawcy taki pracownik jest 'śmierdzący'

- wyjaśniła z żalem pani Ewa. Przyznaje również, że pracować "na czarno" nie chce. Jedyne, czego pragnie, to powrót do szpitala, ponieważ - jak sama przyznaje - "po 35 latach wzorowej pracy to się jej należy".

Kodeks Pracy art. 53. To dzięki niemu mógł zwolnić ją na chwilę przed emeryturą  

Choć w ostatnim czasie pani Ewa była zmuszona do przebywania na zwolnieniu lekarskim, w ciągu całej swojej kariery skorzystała z takiej opcji zaledwie 11 razy. To jednak nic nie zmienia, ponieważ pracodawca miał pełne prawo do pozbawienia jej pracy. Zrobił to na podstawie art. 53 Kodeksu pracy, który można zastosować nawet w wieku przedemerytalnym. Ten umożliwia zwolnienie pracownika bez wypowiedzenia i bez jego winy. Powodem jest wyłącznie długotrwała choroba.

Pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia, jeżeli niezdolność pracownika do pracy wskutek choroby trwa: dłużej niż 3 miesiące - gdy pracownik był zatrudniony u danego pracodawcy krócej niż 6 miesięcy, dłużej niż łączny okres pobierania z tego tytułu wynagrodzenia i zasiłku oraz pobierania świadczenia rehabilitacyjnego przez pierwsze 3 miesiące - gdy pracownik był zatrudniony u danego pracodawcy co najmniej 6 miesięcy lub jeżeli niezdolność do pracy została spowodowana wypadkiem przy pracy albo chorobą zawodową oraz w razie usprawiedliwionej nieobecności pracownika w pracy z innych przyczyn niż wymienione w pkt 1, trwającej dłużej niż 1 miesiąc.

- czytamy w art. 53 Kodeksu pracy. 

Ze strony pracownika nie było wcześniejszego kontaktu z pracodawcą, ani próby przedstawienia sytuacji, w której się znajduje. Podstawą relacji w szpitalu jest wzajemny szacunek, a także komunikacja oparta na uczciwości. Z powodu braku jakichkolwiek informacji ze strony pracownika, zdecydowałem się podjąć decyzję o jego zwolnieniu. Pracownik ma nie tylko prawa, ale również obowiązki względem zakładu pracy

- przekazał dyrektor placówki. Pani Ewa sama nie miała pojęcia, że może być zbyt długo na zwolnieniu. Tym bardziej że zbliżała się do wieku emerytalnego. Jej zdaniem wiele osób może nie zdawać sobie sprawy o istnieniu takiego przepisu, dlatego chce, by jej historia była "przestrogą dla innych". 

Gdybym wiedziała, że tak się to skończy, to nie zgodziłabym się na półroczny zasiłek. Może przyszłabym do pracy o dwóch kulach. Przyczołgałabym się. Dlaczego nikt do mnie nie zadzwonił wcześniej?

- pyta w rozmowie z "Wyborczą". Po otrzymaniu ostatniego zasiłku rehabilitacyjnego ma zamiar ponownie zgłosić do szpitala o dopuszczenie do pracy. Jeśli i tym razem spotka się z odmową, zamierza iść z tą sprawą do sądu. Wszystko dlatego, że będzie skazana na niski zasiłek przedemerytalny, który nie wystarczy do tego, by godnie żyć. 

Niestety Kodeks pracy daje pracodawcy taką możliwość

- potwierdza Ewelina Machnica, szefowa Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Rzeszowie.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.