Rząd chce wyeliminować użycie węgla w Polsce. Nawet 4 mln gospodarstw będzie mieć problem

Ministerstwo Klimatu i Środowiska zaakceptowało projekt aktualizacji Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK) do 2030 roku, z perspektywą do 2040 roku. Choć przedstawione w nim założenia uwzględniają dobro nasze i środowiska, to eksperci wskazują na problemy w ich realizacji. Chodzi tu głównie o wyznaczone terminy.
KPEiK 2025, czyli czym ogrzewać zamiast węgla? Plany rządu kontra polska rzeczywistość (zdj. ilustracyjne)
Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl

Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK) to dokument określający prognozy dla transformacji energetycznej w Polsce. Wyznacza on cele, a także terminy ich realizacji. Okazuje się jednak, że to właśnie ten drugi element może stanowić w najbliższym czasie poważny problem. Ponadto Polska Izba Gospodarcza Sprzedawców Węgla (PIGSW) wskazuje, że plany rządu nie uwzględniają potrzeb finansowych Polaków.

Zobacz wideo Krzysztof Bolesta: Nie ma i nie będzie zakazów używania instalacji gazowych

KPEiK 2025, czyli czym ogrzewać zamiast węgla? Plany rządu kontra polska rzeczywistość

Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ) przyjęło Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu do 2030 roku, z perspektywą do 2040 roku, 28 lipca 2025 roku. Jednym z jego głównych założeń jest całkowite wyeliminowanie węgla jako źródła indywidualnego ogrzewania do 2035 roku. Inaczej mówiąc, w ciągu dekady polskie gospodarstwa mają odejść od węgla opałowego i zastąpić go bardziej ekologicznymi alternatywami, takimi jak pompy ciepła, ogrzewanie gazowe czy pellet drzewny. Jak dowiadujemy się z rządowego komunikatu, w rezultacie już do 2030 roku  poziom zanieczyszczeń PM2,5 ma spaść o 66 proc., a amoniaku NH3 o 17 proc. Obniżenie poziomu smogu miałoby oczywiście korzystny wpływ na nasze zdrowie, a po uważniejszej analizie pojawiają się tu pewne przeszkody.

Portal Farmer.pl donosi, że według szacunków PIGSW około 3,5-4 milionów gospodarstw domowych w Polsce wciąż ogrzewa domy za pomocą kotłów na paliwa stałe, głównie węglowe.

Węgiel jest wybierany ze względu na jego stosunkowo niską cenę (ok. 1500 zł/t w 2025 roku) oraz dostępność, szczególnie w regionach górniczych. Dla wielu rodzin, zwłaszcza tych o niższych dochodach, jest to jedyne ekonomicznie dostępne paliwo

- wyjaśniają eksperci PIGSW, cytowani przez portal. To jednak nie koniec problemów.

Zobacz też: To urządzenie "pożera" gigantyczne ilości prądu. Odbiera minimum kilkaset zł rocznie

PIGSW wskazuje problemy w rządowym planie. Czy możemy przestać używać węgla we wskazanym terminie?

Kwestie finansowe są częstym powodem, dlaczego Polacy wybierają węgiel, i jednocześnie mogą stanowić przeszkodę uniemożliwiającą wymianę źródła ciepła.

W wielu regionach Polski, szczególnie na obszarach wiejskich, dostęp do sieci gazowej czy ciepłowniczej jest ograniczony lub wręcz niemożliwy. W takich przypadkach alternatywy, takie jak pompy ciepła czy kotły na pellet, wymagają znacznych inwestycji początkowych, na które wiele rodzin po prostu nie stać

- zaznaczają eksperci PIGSW. Oprócz tego zwrócono uwagę na to, że w licznych gospodarstwach stosunkowo niedawno zainwestowano w kotły węglowe 5. klasy i spełniające wymogi unijnej dyrektywy Ekoprojekt. Miało to być ekologiczne rozwiązanie na lata. Tymczasem zgodnie z założeniami KPEiK one również będą musiały być wymienione w ciągu najbliższej dekady. Należy przy tym podkreślić, że instalacja pomp ciepłą jest droga i wymaga wcześniejszego ocieplenia budynku. Kotły na pellet z kolei wiążą się z koniecznością zapewnienia bardzo suchego miejsca na magazynowanie paliwa. Według PIGSW Polska nie jest gotowa na tak szybką transformację w zaproponowanej formie.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: