Zalana piwnica to koszmar każdego lokatora. Kiedy winę ponosi wspólnota, a kiedy właściciel?

Kto jest odpowiedzialny za zalanie piwnicy w bloku? Pytanie to zadaje sobie wielu mieszkańców, gdy woda nagle wdziera się do pomieszczeń podziemnych. Winę może ponosić wspólnota mieszkaniowa, zarządca budynku, a czasem sam właściciel lokalu. O tym, kto odpowiada za szkodę i jakie kroki trzeba podjąć, decydują przepisy prawa oraz okoliczności zdarzenia.
Zalana piwnica - zdjęcie ilustracyjne
Fot. istock/Nickbeer

Zalana piwnica to problem, który może dotknąć każdego mieszkańca bloku. Woda w podziemiach nie tylko niszczy przechowywane tam rzeczy, ale też osłabia fundamenty i ściany budynku. Dlatego tak ważne jest szybkie działanie - zarówno ze względów bezpieczeństwa, jak i formalnych. Od tego, kogo powiadomimy i jak udokumentujemy szkody, często zależy wysokość odszkodowania.

Zobacz wideo 3-metrowa fala powodziowa przeszła przez ośrodek. "Wszystko zostało wypchnięte"

Co zrobić w przypadku zalanie piwnicy? Kluczowe jest udokumentowanie szkody

W blokach i kamienicach odpowiedzialność za zalanie piwnicy bardzo często spoczywa na wspólnocie mieszkaniowej lub zarządcy budynku. To właśnie te podmioty są zobowiązane do utrzymywania w należytym stanie części wspólnych, takich jak piony wodne, kanalizacyjne, instalacje grzewcze czy izolacje fundamentów. Jeśli awarii ulegnie którykolwiek z tych elementów, odpowiedzialność spoczywa na administratorze. Inaczej wygląda sytuacja, gdy problem dotyczy poziomej instalacji znajdującej się w obrębie mieszkania - w takim przypadku wina może zostać przypisana właścicielowi lokalu. Warto jednak podkreślić, że nie jest to zasada bezwzględna, a każdy przypadek wymaga indywidualnej oceny.

Obiekty budowlane powinny być w czasie ich użytkowania poddawane przez właściciela lub zarządcę kontroli: okresowej, co najmniej raz w roku, polegającej na sprawdzeniu stanu technicznego: elementów budynku, budowli i instalacji narażonych na szkodliwe wpływy atmosferyczne i niszczące działania czynników występujących podczas użytkowania obiektu, instalacji i urządzeń służących ochronie środowiska, instalacji gazowych oraz przewodów kominowych (dymowych, spalinowych i wentylacyjnych)

- głosi artykuł 62. 1. Ustawy Prawo budowlane.

W przypadku zalania piwnicy kluczowe jest właściwe udokumentowanie szkody. Należy wykonać zdjęcia wszystkich zniszczeń - od murów, przez podłogi, po zdewastowane przedmioty. Następnie trzeba sporządzić protokół w obecności przedstawiciela spółdzielni lub wspólnoty. W dokumencie powinny znaleźć się: dokładna data i godzina zdarzenia, przyczyna awarii (jeśli można ją ustalić), lista uszkodzonych elementów oraz szacunkowa wartość strat. W opisie warto też zawrzeć informację na temat kosztów poniesionych na pierwsze działania naprawcze, takie jak wypompowanie wody czy osuszanie. Im pełniejsza dokumentacja, tym łatwiej dochodzić swoich praw w sprawie odszkodowania - zarówno od spółdzielni, jak i od ubezpieczyciela.

Jak usunąć wodę z zalanej piwnicy? Profesjonalne osuszanie może okazać się niezbędne

Wielu właścicieli, chcąc szybko uporać się z problemem, próbuje sprzątać piwnicę samodzielnie. W praktyce jednak najlepszym rozwiązaniem okazuje się zlecenie prac wyspecjalizowanej firmie. Profesjonaliści dysponują sprzętem do wypompowywania wody, osuszaczami przemysłowymi oraz specjalistycznymi środkami, które pozwalają nie tylko usunąć skutki zalania, ale także zapobiec rozwojowi pleśni i grzybów. Wykorzystują również metody dezynfekcji termicznej i ozonowania, które eliminują bakterie, wirusy i nieprzyjemne zapachy. To szczególnie ważne w sytuacjach, gdy woda pochodziła z kanalizacji lub zawierała szkodliwe zanieczyszczenia. Fachowcy są też w stanie ocenić, czy wilgoć nie naruszyła konstrukcji budynku, a to pozwala uniknąć poważniejszych problemów w przyszłości. Zwlekanie ze sprzątaniem działa na niekorzyść mieszkańców - woda wnika głęboko w ściany i fundamenty, co znacząco wydłuża czas osuszania i zwiększa koszty naprawy.

Źródło: Interia Kobieta, CUK Ubezpieczenia, Gazeta Budowlana

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: