Ogrzewanie domu drewnem jest popularnym wyborem. Jeżeli jednak nie przygotowaliśmy się jeszcze do tegorocznego sezonu grzewczego, może nas to sporo kosztować. Jednocześnie należy podkreślić, że wciąż mamy do wyboru opcje droższe i tańsze. Zdradzamy również, czy czekanie z zakupem może okazać się opłacalne pod względem finansowym.
Najtańszą opcją jest zakup drewna bezpośrednio od Lasów Państwowych. Portal Forsal.pl podaje, że w tym przypadku zapłacimy średnio około 200 zł za metr sześcienny. Minusem takiego rozwiązania jest to, że kupujemy drewno wymagające samodzielnej obróbki, czyli pocięcia i wysuszenia. Sezonowanie powinno trwać co najmniej 12 miesięcy, aby drewno osiągnęło wilgotność na poziomie 15-20 proc. Świeże drewno o wyższej wilgotności ma niższą kaloryczność, a w dodatku generuje więcej dymu i sadzy. Szczegółowe cenniki znajdziemy na stronach poszczególnych nadleśnictw.
Jeżeli zależy nam na drewnie gotowym do użycia najlepiej skorzystać z oferty prywatnych składów. W miesiącach letnich dębinę, buk lub grab można było tu kupić za około 350 zł za kubik, ale obecnie ich ceny nie schodzą raczej poniżej 420 zł. Zaoszczędzić możemy, wybierając np. sosnę. Ten gatunek to wydatek rzędu około 300 zł (latem kosztowała nawet 150 zł). Musimy jednak mieć na uwadze, że jest to drewno najmniej kaloryczne, które szybko się spala.
Najdroższą opcją jest zakup w marketach budowlanych. Tu ceny sięgają nawet 700 zł za metr sześcienny. Płacimy bowiem dodatkowo za takie elementy jak pakownie, logistyka i marża. Czy przytoczone stawki mogą jednak jeszcze spaść w tym roku?
Niestety rozpoczęcie sezonu grzewczego oznacza, że ceny drewna będą utrzymywać się na wysokim poziomie, a nawet pójść w górę. Według informacji udostępnionych przez portal morele.net w kolejnych miesiącach ceny mogą wzrosnąć nawet o 10-20 proc., zwłaszcza jeśli chodzi o gotowe, sezonowane drewno sprzedawane w dużych miastach. Przyjmuje się, że najkorzystniejszym okresem na zakup drewna na zimę jest wiosna i lato. Warto przy tym szukać ofert z regionów o dużej powierzchni leśnej, co dodatkowo obniża ceny. Musimy jednak brać wtedy pod uwagę ewentualne koszty transportu.
Zobacz też: Mało kto sięga po to drewno. Może być nawet 200 zł tańsze od grabu. Długo się pali i ładnie pachnie
Co więcej, niezależnie od pory zakupu powinniśmy uważać na jednostki stosowane w ofertach. Prywatni sprzedawcy często używają metrów przestrzennych, co odpowiada około 0,65 metra sześciennego litego drewna. To istotna różnica, jeśli będziemy porównywać ceny.
Źródło: forsal.pl, morele.net
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.