W Zakopanem mnożą się mandaty. Kierowcy stale powtarzają ten sam błąd. Płacą za wygodę

Zakopiańskie Kuźnice są znane jako punkt startowy dla tysięcy turystów ruszających w Tatry. Ich popularność ma jednak cenę: dojazd do dolnej stacji kolejki na Kasprowy Wierch jest objęty zakazem ruchu dla prywatnych aut. W ostatnich dniach, podczas poświątecznego tłoku, straż miejska założyła dziesiątki blokad na koła i wypisała mandaty, bo wielu turystów postanowiło zignorować znak B-1.
Mandaty, blokady kół i punkty karne. Tak wygląda codzienność pod Tatrami - zdjęcie ilustracyjne
Dzieje się w Zakopanem/Facebook.com

Kuźnice od lat przyciągają tłumy turystów ruszających w góry, lecz urok tej dzielnicy ma drugą stronę medalu. Droga do dolnej stacji kolejki na Kasprowy Wierch jest objęta zakazem ruchu dla prywatnych aut, a kierowcy, którzy go ignorują, słono za to płacą. W okresach wzmożonego ruchu - zwłaszcza po świętach i w weekendy - wielu kierowców nie stosuje się do znaku B-1. Efektem są liczne mandaty, blokady na koła i długie oczekiwanie na interwencję straży miejskiej.

Zobacz wideo Karpiel-Bułecka nie mógł uwierzyć w to, ile wydał w Zakopanem. Tyle policzyli go za gofry

Gdzie zostawić auto w Kuźnicach? Prawo jest jednoznaczne, a wygoda bywa kosztowna

Kuźnice funkcjonują jako strefa uspokojonego ruchu. Wjazd mają tu wyłącznie pojazdy uprawnione: komunikacja zbiorowa, taksówki, mieszkańcy oraz auta z zezwoleniem. Niemniej wielu turystów traktuje znak B-1 ("zakaz ruchu w obu kierunkach") jako sugestię, a nie obowiązujący zakaz. Straż miejska przyznaje, że w szczytach sezonu kierowcy masowo łamią przepisy, próbując dojechać prawie pod samą kolejkę albo zostawiając samochody w miejscach niedozwolonych, co paraliżuje wąski dojazd i utrudnia ruch pieszym.

Kuźnice parking. Mandaty, blokady i punkty karne, czyli finansowe konsekwencje

Straż miejska nie stosuje taryfy ulgowej, a konsekwencje są dotkliwe. Kierowcy zatrzymani podczas jazdy otrzymują mandat i punkty karne, a ci, którzy zaparkowali za zakazem i poszli na szlak, często wracają do auta, które ma założoną blokadę na koło. Jej usunięcie wymaga wezwania patrolu i uregulowania grzywny. Za zignorowanie znaku B-1 przepisy przewidują karę od 20 zł do nawet 5 tys. zł, a wykroczenie obciążone jest 8 punktami karnymi. W praktyce w Kuźnicach najczęściej wystawiane są mandaty opiewające na kilkaset złotych, ale skrajne przypadki kończą się grzywną w tysiącach. Takie decyzje zapadają, gdy kierowca rażąco lekceważy przepisy.

Jak uniknąć kary? Legalne opcje są na wyciągnięcie ręki

Paradoksalnie u podnóża Tatr nie brakuje miejsc parkingowych. Na dojeździe do Kuźnic działają mniejsze parkingi, a przy rondzie im. Jana Pawła II (tzw. rondo Kuźnickie) znajduje się duży, całodobowy parking. Stamtąd do dolnej stacji można dojść pieszo albo podjechać busem, który kursuje co kilka minut. Alternatywą jest pozostawienie auta w centrum Zakopanego i przesiadka na komunikację zbiorową.

Wniosek jest prosty: kilka złotych wydanych na legalny parking i dojazd busem oszczędza stres i niweluje ryzyko wystąpienia wysokiej kary. Zakopane od lat stara się chronić dojazdy do szlaków przed kierowcami i zwiększyć bezpieczeństwo. Respektowanie znaków to najtańszy i najszybszy sposób, by zacząć górską wycieczkę bez niepotrzebnych nerwów.

Źródła: gazetakrakowska.pl, moto.infor.pl

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: