Studniówka, czyli bal odbywający się około 100 dni przed maturą, jest dla wielu uczniów jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu szkolnym. Towarzyszą mu eleganckie stroje, wynajęta sala, DJ oraz profesjonalny fotograf, a z roku na rok rozmach jest coraz większy. Obecnie takie imprezy często przypominają małe gale lub wesela, a nie klasyczne spotkanie w szkolnej sali gimnastycznej. Niestety wysoki standard ma też swoją cenę.
O dużych wydatkach związanych ze studniówkami mówi się już od dłuższego czasu. Rosnące koszty wynajmu czy cateringu robią swoje. Do tego dochodzą także drogie sukienki, garnitury, biżuteria, transport oraz wizyty w salonach fryzjerskich. Jak wskazywała w rozmowie z Radiem ZET Andżelika, maturzystka z Radomia, obecnie na taką imprezę "da się wydać nawet 4 tys. zł". Jak widać na przykładzie pani Marty, mamy tegorocznego maturzysty z warszawskiego liceum, wcale się nie pomyliła.
Choć o wynajęciu sali na tegoroczny bal rodzice uczniów z warszawskiego liceum zaczęli myśleć rok temu, wiele miejsc było już zajętych. W efekcie postawiono na pięciogwiazdkowy hotel.
Mogliśmy rezerwację zrobić jeszcze wcześniej, może byłoby taniej. Zawiązał się komitet studniówkowy, mieliśmy do wyboru kilka opcji. Zdecydowano się na warszawski Sheraton. Luksusowo? Owszem. Część rodziców optowała za opcją tańszą o połowę - chodziło o hotel pod Warszawą. Jednak stwierdziliśmy, że będzie problem z transportem, zwłaszcza w nocy, kiedy młodzież będzie już wracać do domu. Stanęło więc na Sheratonie, bo dużego wyboru już nie było
- wyjaśnia pani Marta, cytowana przez serwis Fakt. Wówczas oszacowano, że maksymalny koszt za osobę wyniesie 750 zł. Niestety studniówka wymaga nieco większego zaangażowania finansowego.
Z relacji pani Marty wynika, że wstęp dla osoby towarzyszącej również kosztował 750 zł. W związku z tym kobieta za syna oraz jego sympatię musiała zapłacić łącznie 1 350 zł.
Dobrze, że koszty studniówki można było wnosić na raty, bo jednorazowo byłoby mi trudno taką kwotę wyłożyć. Możliwe, że przyjdzie nam jeszcze opłata ZAIKS (za odtwarzanie muzyki) i dodatkowe ubezpieczenie od ewentualnych zniszczeń przez uczniów. Rozmawiamy jeszcze o obowiązkowych opaskach, to jednak gadżet, bez którego można się obejść
- wyjaśnia. To jednak wciąż nie koniec wydatków. Za marynarkę, spodnie i krawat zapłaciła 2,1 tys. zł, natomiast za buty 250 zł.
Zmobilizowałam syna, by garnitur kupił jeszcze we wrześniu, zaraz na początku roku szkolnego, kiedy ceny mogą być niższe. Spodziewam się, że przed samą studniówką będzie drożej, a wybór mniejszy. Kiedy to zsumować wychodzi co najmniej 3,7 tys. zł
- wylicza pani Marta. Przed samą studniówką może pojawić się jeszcze dodatkowy wydatek w postaci fryzjera. Jak twierdzi, ta impreza pochłonie nawet 4 tys. zł. W przypadku pani Marty ta kwota stanowi połowę miesięcznej pensji.
Już wyjście na wesele, by nas mniej kosztowało, ale wiadomo, studniówka jest raz w życiu. Oby tylko dobrze się bawili
- podsumowała pani Marta. Niestety kwoty w wielu miejscowościach w Polsce są podobne. Według portalu Radio ZET, maturzyści często płacą za salę po 600 zł za siebie oraz około 300 za osobę towarzyszącą. Jest to pewnego rodzaju standard, jednak nie brakuje też imprez, które wymagają znacznie większych nakładów finansowych.
Zobacz też: Zebrała ponad 13 tys. zł na studniówkę i zniknęła. "Zostało przyjęte zawiadomienie"
Źródło: fakt.pl, radiozet.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.