Już obecne relacje świadczeń do przeciętnych pensji zaczynają wyglądać mało optymistycznie, ale to, co czeka Polaków za kilkadziesiąt lat, może być prawdziwym finansowym szokiem. Według ekspertów bez głębokich reform systemu emerytalnego przyszli seniorzy otrzymają emerytury stanowiące zaledwie jedną czwartą ostatniej pensji. Obecnie jest to ponad 50 proc. To oznacza, że stopa zastąpienia, czyli właśnie relacja pierwszej emerytury do ostatniej pensji, będzie mocno spadać.
Wiele osób marzy o spokojnym i komfortowym życiu na emeryturze, jednak prognozy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych pokazują, że o godne wypłaty będzie coraz trudniej. Analizy obejmujące lata do 2080 roku wskazują, że relacja przeciętnej emerytury do przeciętnej pensji może spaść z obecnych ok. 50 proc. do zaledwie 25 proc. W efekcie przyszli seniorzy prawdopodobnie będą dysponować o wiele skromniejszym budżetem w porównaniu do tego, co dziś uznajemy za standard wypłaty po zakończeniu aktywności zawodowej. Już w 2050 roku ma nastąpić spadek do jednej trzeciej, a dokładniej 34,4 proc. Takie zmiany mają swoje przyczyny. Jedną z nich są minimalne składki.
Pewnie będzie rosnąć w wypłacanych świadczeniach udział emerytur minimalnych, do których dopłaca budżet oraz świadczeń niższych od emerytur minimalnych także z tego powodu, że część osób nie będzie miała wymaganego stażu składkowego. Może to dotyczyć osób, które korzystają z preferencji składkowych i płacą składki od podstawy wymiaru niższej niż minimalne wynagrodzenie albo w ogóle nie podlegają ubezpieczeniom
- wyjaśnia Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, cytowany przez portal Money.
Istotnymi czynnikami wpływającymi na spadającą stopę zastąpienia są także zmiany demograficzne oraz proces starzenia się społeczeństwa. Przewiduje się, że w ciągu najbliższych dekad wyraźnie spadnie liczba obywateli w wieku produkcyjnym, a jednocześnie wzrośnie liczba osób pobierających świadczenie emerytalne. Mniej pracujących oznacza mniejsze wpływy z podatków i składek. Część ekonomistów wskazuje, że prognozy ZUS powinny pobudzać do debaty publicznej nad koniecznością reform systemowych. Inni natomiast zwracają uwagę na fakt, że ważna nie jest jedynie relacja emerytury do pensji, ale również nominalna wysokość świadczenia, która będzie znacząco wyższa niż obecnie.
Stopa zastąpienia spada głównie dlatego, że żyjemy coraz dłużej, a wynagrodzenia rosną szybciej, niż waloryzowane są emerytury. Nie oznacza to, że emerytury realnie maleją, a raczej, że wolniej rosną niż płace, a 'stopy zastąpienia się nie je' - liczy się realna siła nabywcza świadczeń, która nieznacznie, ale jednak rośnie. Zwłaszcza jeśli uwzględnimy tzw. 13. i 14. emeryturę, nieuwzględniane w samym wskaźniku
- wskazuje Paweł Wojciechowski, były minister finansów i główny ekonomista ZUS. Mimo to obecnie sporo mówi się o wydłużonym stażu pracy, prywatnych formach oszczędzania czy zmianach w sposobie waloryzacji świadczeń. Bez takich środków wiele osób może w przyszłości stanąć przed koniecznością radzenia sobie z emeryturą, która w relacji do ich oczekiwań będzie stosunkowo niska. Brak odpowiednich przygotowań dziś może oznaczać znaczne obniżenie standardu życia po zakończeniu aktywności zawodowej.
Źródła: zus.pl, money.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.