Świadczenie rodzicielskie przysługuje osobom sprawującym opiekę nad dzieckiem, które z powodu swojej sytuacji zawodowej nie mogą skorzystać z zasiłku macierzyńskiego lub uposażenia macierzyńskiego. Jego potoczna nazwa - kosiniakowe - nawiązuje do Władysława Kosiniaka-Kamysza, który był ministrem pracy, gdy powstawał projekt przepisów. Ostatecznie weszły one w życie w 2016 roku, przy czym od tamtego czasu przeszły pewne zmiany.
Osoby upoważnione do świadczenia rodzicielskiego to m.in. studenci, osoby bezrobotne lub zatrudnione na umowę o dzieło. Jak wyjaśnia Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, o wsparcie mogą ubiegać się:
Co ważne, w pierwszym przypadku, świadczenie w pierwszej kolejności przysługuje matce. Matka i ojciec nie mogą pobierać świadczenia jednocześnie na to samo dziecko. Prawo to przechodzi na ojca, jeśli:
Kosiniakowe jest wypłacane w wysokości 1000 zł miesięcznie, niezależnie od dochodu. Mimo to obowiązują tu pewne ograniczenia.
Zobacz też: Państwo wypłaca 215 zł bez względu na dochód. Wielu chorych o tym nie wie
Osoby upoważnione do tzw. kosiniakowego mogą uzyskać tylko jedno świadczenie bez względu na liczbę urodzonych, przysposobionych lub objętych opieką dzieci. Aspekt ten będzie jednak wpływać na okres przysługiwania świadczenia. Przy jednym dziecku są to 52 tygodnie. Przy dwójce dzieci okres ten wydłuża się do 65 tygodni. Kolejne dzieci to dodatkowe dwa tygodnie, przy czym maksymalnie może być to 71 tygodni. Dotyczy to pięciorga i większej liczby dzieci.
Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku wcześniaków. Zgodnie z nowymi przepisami obowiązującymi od marca 2025 roku czas przysługiwania świadczenia może zostać wydłużony:
Wniosek o świadczenie rodzicielskie najlepiej złożyć w ciągu trzech miesięcy od dnia urodzenia, przysposobienia lub objęcia opieką dziecka. Wówczas świadczenie otrzymamy od tej daty. Późniejsze wnioskowanie będzie skutkować przyznaniem świadczenia od miesiąca złożenia wniosku.
Źródło: gov.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.