Świadczenie wspierające może wynieść nawet 4327 złotych. Tylko te osoby dostaną tak wysoką kwotę

To jedno z najbardziej niezrozumiałych świadczeń w Polsce. Jedni słyszeli o kwotach przekraczających 4 tysiące złotych, a inni po złożeniu wniosku zostają z niczym. Nie ma tu kryterium dochodowego, ale sama diagnoza nie wystarczy. Kluczowe jest coś zupełnie innego.
Świadczenie wspierające przysługuje bardzo wąskiej grupie osób - zdjęcie ilustracyjne
Fot. istockphoto.com/Pawel Kacperek

Świadczenie wspierające to forma pomocy skierowana bezpośrednio do dorosłych osób z niepełnosprawnościami. Przysługuje po ukończeniu 18. roku życia i - co ważne - to sam beneficjent decyduje, na co przeznaczy otrzymane środki. Nie ma tu kryterium dochodowego ani wykluczeń z powodu pobierania innych świadczeń. Problem w tym, że do pieniędzy prowadzi długa i wymagająca droga, a finał dla wielu bywa rozczarowujący.

Zobacz wideo Usiadłam na wózku i zobaczyłam Warszawę na nowo. Jest tylko dla młodych, zdrowych i silnych osób...

Ile wynosi świadczenie wspierające w 2026 roku? Maksymalna kwota trafia do nielicznych

Prawo do świadczenia wspierającego zależy od decyzji wojewódzkiego zespołu do spraw orzekania o niepełnosprawności. Lekarze nie skupiają się na samej diagnozie, lecz oceniają poziom potrzeby wsparcia w skali od 0 do 100 punktów. Pieniądze przysługują dopiero po przekroczeniu progu 70 punktów. Dla wielu wnioskodawców to moment bolesnego zderzenia z rzeczywistością. Nie ma oficjalnej listy chorób, które automatycznie gwarantują świadczenie. Dwie osoby z tym samym schorzeniem mogą usłyszeć zupełnie różne decyzje. Kluczowe jest to, jak bardzo choroba ogranicza codzienne funkcjonowanie. Komisja bierze pod uwagę między innymi możliwość samodzielnego poruszania się, samodzielność przy jedzeniu i higienie, potrzebę stałej opieki, orientację, komunikację oraz zdolność do decydowania o sobie. Suma punktów z tych obszarów ostatecznie przesądza o przyznaniu pieniędzy.

Zobacz też: Rząd zaplanował budżet na 2026 rok. Na tę grupę przeznaczono ponad 70 mld złotych

W praktyce próg 70 punktów przekraczają głównie osoby z ciężkimi chorobami neurologicznymi, zaawansowaną niewydolnością serca lub płuc, nowotworami w stadium rozsiewu oraz najcięższymi postaciami chorób psychicznych. Chodzi o sytuacje, w których codzienne funkcjonowanie bez stałej pomocy innych jest niemożliwe. Zupełnie inaczej oceniane są choroby przewlekłe pozostające pod kontrolą, takie jak na przykład cukrzyca, nadciśnienie, astma czy migrena. Nawet jeśli są uciążliwe, ale nie odbierają podstawowej samodzielności, rzadko pozwalają zebrać wymaganą liczbę punktów. Efekt? Około 60 procent wnioskodawców nie otrzymuje żadnych pieniędzy. Maksymalną kwotę świadczenia, wynoszącą obecnie 4327 złotych, dostaje mniej niż 3 procent osób - tych w stanie skrajnej niesamodzielności, wymagających opieki przez całą dobę.

Kwota świadczenia wynosi od 40% renty socjalnej (w przypadku ustalenia poziomu potrzeby wsparcia między 70 a 74 punkty) aż do 220% renty socjalnej (ustalenie poziomu potrzeby wsparcia na poziomie od 95 do 100 punktów)

- informuje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Świadczenie wspierające nie dla wszystkich. System wybiera tylko najcięższe przypadki

Choć świadczenie wspierające miało wzmacniać samodzielność osób z niepełnosprawnościami, w praktyce trafia głównie do tych, którzy samodzielni już nie są. Sama diagnoza niczego nie przesądza. Liczy się wyłącznie to, jak bardzo choroba ogranicza codzienne funkcjonowanie. Jeśli ktoś "jakoś sobie radzi" często wypada poza system. To właśnie stąd biorą się emocje i rozczarowanie wokół tego świadczenia. Jedno pozostaje niezmienne: choroba nie oznacza pieniędzy. O wszystkim decydują punkty, nie nazwa schorzenia.

Źródło: Infor.pl, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: