Pluskwy to jeden z największych problemów o tej porze roku. Wbrew pozorom, owady te nie biorą się z brudu. Nieświadomie przenosimy je do domu z innych miejsc, na przykład z hoteli po wakacyjnym wyjeździe. Niestety, na pierwszy rzut oka trudno je zauważyć w walizce. Dowiadujemy się o ich obecności w mieszkaniu dopiero po drobnych, czerwonych ugryzieniach na ciele. Jak pozbyć się pluskiew, gdy już zadomowią się w naszych meblach?
Obecność pluskiew w domu można poznać przede wszystkim po ugryzieniach na ciele. Najczęściej powstają w nocy i mają postać czerwonych, swędzących plam. Jeśli zaobserwujemy je na brzuchu, plecach, rękach lub nogach, warto przejrzeć całe mieszkanie w celu potwierdzenia swoich obaw. Pluskwy rozpoznamy również po:
W sklepach znajdziemy sporo środków na walkę z owadami, ale jeden może być nieskuteczny. Jeśli nie chcemy jeszcze wzywać pomocy fachowca, warto najpierw wypróbować pewien prosty sposób naszych babć. Przyda nam się do tego ziemia okrzemkowa.
Zobacz też: Wsyp 3 łyżki do skarpety i powieś w szafie. Naturalnie pochłonie smród
Ziemia okrzemkowa to naturalna, miękka skała osadowa, zbudowana z mikroskamieniałości okrzemek, czyli jednokomórkowych glonów. Jej konsystencja przypomina masę drobnych, ostrych płytek, które mają doskonałe działanie owadobójcze. Wystarczy, że rozsypiemy ziemię w miejscach bytowania pluskiew, a problem powinien szybko zniknąć. Oczywiście metoda ta sprawdza się głównie na początku inwazji, gdy owadów nie ma jeszcze w tak dużych ilościach. Przy większej skali niezbędna będzie pomoc fachowca.
Jak powinniśmy używać ziemi okrzemkowej? Przede wszystkim należy wybrać materiał klasy spożywczej lub certyfikowany do użytku domowego. Preparaty przemysłowe mogą niestety zawierać domieszki krzemionki krystalicznej, która jest szkodliwa dla płuc. Następnie rozsypujemy ziemię wokół łóżka, listew przypodłogowych, pod dywanem, za meblami i w szczelinach materaca. Pozostawiamy ją na co najmniej 72 godziny, a następnie wszystko dokładnie odkurzamy. Zabieg warto powtórzyć po kilku dniach.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.