Choć na pierwszy rzut oka cwibak może wyglądać jak klasyczny keks, w smaku jest zupełnie innym światem. Przedwojenne gospodynie piekły go bez grama tłuszczu i proszku do pieczenia, polegając jedynie na jajach, mące i ogromnej ilości bakalii. Ten wyjątkowy wypiek kojarzy się z domową tradycją, ale też z zabawnymi anegdotami, które czasem krążyły wokół świątecznych ciast.
Jest gęsty od bakalii, słodki, lekko wilgotny i zaskakująco prosty w przygotowaniu. Najważniejsze cwibaku jest to, że nie potrzebuje żadnych ulepszaczy, by smakować jak marzenie. To wypiek, który potrafi przywołać atmosferę starych kuchni pachnących pomarańczową skórką i migdałami.
Składniki:
Jak widzicie, w odróżnieniu od współczesnych keksów cwibak naprawdę nie zawiera masła ani proszku do pieczenia. To ciasto, które rosło na samej pianie z białek. Dzięki temu pozostawało lekkie, a jednocześnie pełne bakalii. Dla osób, które kochają suszone owoce, to prawdziwy świąteczny raj.
Wystarczy oddzielić białka od żółtek, ubić je na sztywną pianę, a żółtka utrzeć z cukrem. Następnie dodajemy jedno całe jajko, wsypujemy mąkę, delikatnie łączymy składniki i dorzucamy bakalie obtoczone w mące, dzięki czemu nie opadną na dno. Całość pieczemy około 50 minut w 180 stopniach Celsjusza, aż patyczek będzie suchy.
Cwibak zawsze się udaje, nawet jeśli świąteczny chaos nie daje wytchnienia. To idealna propozycja dla osób, które chcą czegoś tradycyjnego, ale bez wielogodzinnego stania przy blacie. Jego struktura sprawia, że im dłużej postoi, tym lepiej smakuje, co w świątecznym zabieganiu jest prawdziwym zbawieniem. A skoro mowa o świętach, czas na świąteczną anegdotę o tym, jak bardzo smak może namieszać w naszym życiu.
Zabawna opowieść związana z tym ciastem brzmi jak gotowy scenariusz na świąteczny film. Jak mówi stare chińskie przysłowie, czasem wystarczy jedno ciasto, by wszystko potoczyło się zupełnie inaczej, niż zakładaliśmy. Tak było z pewną studentką, która wierzyła, że cwibak stanie się jej biletem do serca ukochanego.
Zobacz też: Zrobiłam go raz i wiem, że będzie hitem na święta. Ten sernik rozpływa się w ustach
Zachwycona pomysłem konkursu świątecznych wypieków, z pełnym zaangażowaniem przygotowała stoisko z keksami. W jej głowie wszystko układało się idealnie: on miał spróbować ciasta, zachwycić się, nawiązać rozmowę i zakochać się w niej do szaleństwa. Okazało się jednak, że nienawidził bakalii, a jej plany niemal legły w gruzach. Niemal, bo to właśnie ten nieszczęsny incydent sprawił, że zaczęli rozmawiać, a reszta potoczyła się już znacznie milej. I jak tu nie wierzyć w świąteczne cudy?
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.