W ogrodzie czasem wystarczy drobna zmiana, aby owady zaczęły omijać rośliny z daleka. Tak działa właśnie popiół, który po połączeniu z wodą tworzy specyficzną warstwę na korze drzewa.
Popiół działa inaczej niż środki owadobójcze. Nie zabija insektów, lecz tworzy dla nich wyjątkowo nieprzyjemną powierzchnię. Drobny pył przykleja się do odnóży i sprawia, że owady mają problem z utrzymaniem przyczepności na korze. Mrówki zaczynają omijać pień, ponieważ przemieszczanie staje się dla nich trudniejsze i mniej bezpieczne.
Duże znaczenie ma także zapach. Mrówki zostawiają po drodze ślady chemiczne, dzięki którym reszta kolonii trafia dokładnie w to samo miejsce. Warstwa popiołu częściowo zaburza ten system orientacji. W efekcie owady tracą wyznaczoną trasę i często rezygnują z dalszej wspinaczki.
Czytaj także: Coraz więcej osób zaczyna sadzić tą roślinę. Zamienia zwykły taras w pachnący zakątek
Wiele osób popełnia ten sam błąd i po prostu obsypuje pień suchym popiołem. Taka warstwa szybko znika po pierwszym silniejszym podmuchu wiatru albo po podlewaniu ogrodu. Znacznie lepiej przygotować prostą pastę.
Do miski warto wsypać około 5 łyżek drobnego popiołu i dolać mniej więcej 3 łyżki wody. Masa powinna przypominać gęsty krem. Jeśli będzie zbyt rzadka, zacznie spływać po korze. Gotową pastę nakłada się na pień na wysokości mniej więcej 25 do 40 centymetrów nad ziemią. Najlepiej stworzyć pas szeroki na kilka centymetrów, aby owady nie mogły łatwo ominąć przeszkody. Po wyschnięciu tworzy się matowa, pyląca warstwa. To właśnie ona działa jak naturalna bariera dla mrówek.
Popiół najlepiej sprawdza się podczas suchej pogody. Intensywny deszcz może częściowo rozpuścić warstwę i sprawić, że stanie się mniej skuteczna. Dlatego dobrze co kilka dni zerknąć na pień i ocenić, czy pas nadal jest widoczny.
Ważny jest też rodzaj popiołu. Najlepiej nadaje się ten z czystego drewna, bez resztek plastiku, lakierowanego papieru czy węgla z dodatkami chemicznymi. Dzięki temu pasta pozostaje bezpieczna dla roślin i gleby. Nie trzeba nakładać grubej warstwy. Cieńsza powłoka szybciej wysycha i lepiej trzyma się kory.
Obecność mrówek na drzewach bardzo często oznacza, że gdzieś w liściach pojawiły się mszyce. Owady chronią je i przenoszą, ponieważ żywią się słodką spadzią. Zatrzymanie mrówek na pniu może więc ograniczyć również rozprzestrzenianie się innych szkodników.
To prosty trik, który wiele osób stosuje szczególnie przy młodych drzewkach owocowych. Nie wymaga skomplikowanych oprysków ani mocnych środków chemicznych. Czasem wystarcza zwykły popiół, który do tej pory trafiał prosto do kosza.