Rośnie przy drogach i na łąkach. Domowy oprysk z tego chwastu to pogromca mszyc

Mszyce potrafią błyskawicznie opanować róże, porzeczki i młode warzywa. Zamiast sięgać po chemiczne preparaty, wiele osób wraca dziś do starego sposobu z wykorzystaniem chwastu, który rośnie niemal na każdej łące.
Ogród
fot. Freepik @The Yuri Arcurs Collection

Wiosną i latem mszyce pojawiają się w ogrodach wyjątkowo szybko. Wystarczy kilka ciepłych dni, aby młode liście zaczęły się zwijać, a rośliny pokryły się lepką warstwą. Wiele osób od razu kupuje sklepowe środki, jednak dawniej radzono sobie zupełnie inaczej. Jednym z najstarszych domowych sposobów jest oprysk przygotowany z korzenia szczawiu kędzierzawego. Ta niepozorna roślina od lat była wykorzystywana w przydomowych ogródkach. Jej intensywny wyciąg odstrasza szkodniki i pomaga ograniczyć ich rozwój bez używania agresywnej chemii. Najważniejsze okazuje się jednak odpowiednie przygotowanie korzeni i właściwy moment wykonania oprysku.

Szczaw kędzierzawy rośnie niemal wszędzie. Mało kto wie, że jego korzeń odstrasza mszyce

Szczaw kędzierzawy można znaleźć przy polnych drogach, na nieużytkach i wilgotnych łąkach. Dla wielu osób to zwykły chwast, który przeszkadza w ogrodzie. Tymczasem jego korzenie od dawna wykorzystywano do przygotowywania naturalnych oprysków przeciw szkodnikom. Najcenniejsza część rośliny znajduje się pod ziemią, dlatego podczas zbierania trzeba wykopać ją w całości.

Najlepiej wybierać starsze egzemplarze z grubym i rozbudowanym korzeniem. Po wykopaniu należy dokładnie usunąć ziemię i opłukać roślinę pod bieżącą wodą. Później korzenie trzeba pokroić na mniejsze kawałki. Dzięki temu szybciej oddadzą swoje właściwości do wody.

Czytaj także: Ta roślina była uznawana za chwast, a w kuchni może zastąpić sałatę. Mało kto ją zna

Domowy oprysk przygotujesz w kilka chwil. Gorąca woda wydobywa z korzeni to, co najważniejsze

Do przygotowania oprysku potrzeba około 250 gramów świeżych korzeni oraz 8 litrów gorącej wody. Pokrojone kawałki należy wrzucić do wiadra lub dużego garnka i zalać niemal wrzątkiem. Całość dobrze jest przykryć pokrywką albo grubą ściereczką.

Mieszanka powinna stać przynajmniej kilka godzin. Wiele osób zostawia ją na całą noc, ponieważ wtedy wywar robi się bardziej intensywny. Po ostudzeniu trzeba przecedzić płyn przez sitko lub gazę. Gotowy preparat przelewa się do opryskiwacza i rozpyla bezpośrednio na miejsca zaatakowane przez mszyce. Najlepiej wykonywać oprysk rano albo wieczorem, gdy słońce nie nagrzewa mocno liści. Dzięki temu rośliny nie zostaną poparzone, a preparat dłużej utrzyma się na powierzchni.

Mszyce szybko wracają na młode liście. Regularność oprysków ma ogromne znaczenie

Jednorazowe opryskanie roślin często nie wystarcza. Mszyce rozmnażają się bardzo szybko i potrafią wrócić już po kilku dniach. Z tego powodu zabieg warto powtarzać co 4 do 6 dni, szczególnie po deszczu. Najczęściej opryskuje się róże, bób, porzeczki oraz młode pędy drzew owocowych. To właśnie tam szkodniki pojawiają się najchętniej. Warto dokładnie pokrywać spodnie części liści, ponieważ właśnie tam gromadzą się całe kolonie owadów. Im szybciej zauważone zostaną pierwsze mszyce, tym łatwiej ograniczyć ich rozprzestrzenianie.

Więcej o: