To już nie pelargonie królują na balkonach. Teraz te rośliny zajmują ich miejsce

Kolorowy balkon nie musi być tylko dekoracją. Coraz więcej osób wybiera rośliny, które nie tylko dobrze wyglądają, ale też przyciągają pszczoły i motyle. Pelargonie powoli ustępują miejsca gatunkom bardziej przyjaznym naturze.
Kwiaty na balkonie
fot. Freepik @stephansuehling

Przez lata pelargonie były niemal obowiązkowym elementem balkonowych skrzynek. Kwitły długo, dobrze znosiły upał i nie sprawiały większych problemów. Dziś jednak coraz częściej zwraca się uwagę nie tylko na wygląd roślin, ale też na ich znaczenie dla otoczenia. Balkon przestaje być wyłącznie ozdobą mieszkania. Zaczyna pełnić rolę małego schronienia dla zapylaczy, których w miastach stale ubywa.

Pelargonie nadal są popularne. Coraz więcej osób dostrzega jednak ich ograniczenia

Pelargonie wciąż mają swoich zwolenników. Są odporne na słońce, dobrze znoszą krótkie przesuszenie i potrafią kwitnąć aż do jesieni. Problem pojawia się wtedy, gdy spojrzy się na nie z perspektywy przyrody. Wiele odmian produkuje niewielkie ilości nektaru i pyłku, dlatego pszczoły oraz motyle odwiedzają je znacznie rzadziej niż inne rośliny balkonowe.

Coraz więcej mieszkańców miast chce, aby balkon był czymś więcej niż tylko kolorową dekoracją. Nawet kilka skrzynek z odpowiednio dobranymi roślinami może stworzyć miejsce odpoczynku dla owadów zapylających. To szczególnie ważne w gęsto zabudowanych osiedlach, gdzie naturalnych terenów zielonych jest coraz mniej.

Byliny i zioła wracają do łask. Balkony zaczynają przypominać małe ogrody

Nowy trend opiera się głównie na roślinach wieloletnich i gatunkach nektarodajnych. W skrzynkach coraz częściej pojawiają się szałwia, werbena, jeżówka, rudbekia czy kosmosy. Takie rośliny nie tylko długo kwitną, ale też przyciągają owady przez większą część sezonu.

Dużą popularność zdobywają również zioła. Mięta, tymianek, oregano i bazylia świetnie radzą sobie na balkonach, a przy okazji intensywnie pachną i przyciągają pszczoły. Wiele osób łączy je z kwiatami polnymi, takimi jak nagietki, chabry albo facelia. Dzięki temu balkon wygląda swobodniej i bardziej naturalnie niż klasyczne, równo obsadzone skrzynki.

Nawet mały balkon może pomagać owadom. Wystarczy kilka dobrze dobranych roślin

Nie trzeba mieć dużego tarasu, aby stworzyć przyjazną przestrzeń dla zapylaczy. Wystarczy kilka doniczek ustawionych w słonecznym miejscu. Dobrze sprawdzają się rośliny o różnych terminach kwitnienia, ponieważ dzięki temu owady mają dostęp do pożywienia przez dłuższy czas.

Warto pamiętać również o podlewaniu. Rośliny nektarodajne często kwitną bardzo intensywnie, dlatego w upalne dni potrzebują regularnej wilgoci. Dobrym rozwiązaniem jest sadzenie kilku gatunków razem. Na przykład w jednej skrzynce można połączyć lawendę, tymianek i aksamitki. Taka kompozycja wygląda efektownie, a balkon zaczyna żyć niemal przez cały dzień.

Czytaj także: Ogrodnicy zbierają to z łąki i leją pod lilie. Rabata będzie wyglądać jak z katalogu

Miasta też zmieniają swoje podejście do zieleni. Łąki kwietne wypierają uporządkowane rabaty

Zmiana trendu jest widoczna także w przestrzeni publicznej. Coraz częściej zamiast idealnie przystrzyżonych rabat pojawiają się łąki kwietne i mieszanki wysokich traw. Takie nasadzenia lepiej zatrzymują wilgoć i stanowią schronienie dla owadów. Mieszkańcy zaczynają przenosić ten styl również na własne balkony. Naturalne kompozycje wyglądają mniej formalnie, ale tworzą znacznie bardziej przyjazne środowisko dla przyrody. Dzięki temu nawet niewielka przestrzeń w bloku może stać się częścią większej zielonej zmiany.

Więcej o: