Każda z nas zna ten scenariusz: jest późno, włosy są świeżo umyte, suszarka wydaje się za głośna, a łóżko woła coraz mocniej. Wydaje się, że nic się nie stanie, jeśli pasma doschną już na poduszce. Raz czy dwa pewnie nie będzie dramatu, ale jeśli robisz tak regularnie, włosy mogą zacząć wyglądać gorzej, niż powinny. Zwłaszcza latem, gdy i tak walczą z potem, słońcem, suchym powietrzem i częstszym myciem.
Wilgotne pasma są delikatniejsze i łatwiej zmieniają kształt pod wpływem nacisku. Gdy przez kilka godzin leżą przyciśnięte do poduszki, rano mogą być pogniecione, spłaszczone u nasady albo dziwnie wywinięte na końcach. Największy problem polega na tym, że mokre włosy nie układają się swobodnie, tylko schną dokładnie w takiej pozycji, w jakiej zostaną przygniecione podczas snu. Dlatego rano trudno je wygładzić bez ponownego moczenia, stylizacji albo prostownicy. Do tego dochodzi tarcie o poszewkę, które może nasilać puszenie, szczególnie przy włosach falowanych, kręconych i wysokoporowatych.
Gdy kładziesz mokre włosy na poduszce, wilgoć przechodzi na poszewkę. Latem, przy wyższej temperaturze, taka wilgotna tkanina długo nie daje uczucia świeżości. Może też sprawić, że włosy przy skórze głowy będą rano wyglądały na oklapnięte, nawet jeśli były umyte wieczorem. To dlatego po nocy z mokrymi włosami fryzura często nie wygląda świeżo, tylko ciężko, płasko i nieco chaotycznie. Jeśli dodatkowo używasz odżywek bez spłukiwania, olejków albo kremów do stylizacji, poszewka szybciej zbiera resztki kosmetyków. Warto wtedy częściej ją zmieniać, bo kontakt twarzy i włosów z taką powierzchnią nie jest najlepszym pomysłem.
Najlepsze rozwiązanie to nie kłaść się z całkiem mokrymi włosami. Nie oznacza to jednak, że musisz suszyć je gorącym nawiewem do ostatniego pasma. Wystarczy odsączyć wodę ręcznikiem z mikrofibry albo bawełnianą koszulką, delikatnie rozczesać włosy i podsuszyć je letnim nawiewem przynajmniej u nasady. Jeśli włosy przed snem są tylko lekko wilgotne, a nie mokre, rano dużo łatwiej odzyskać nad nimi kontrolę. Przy dłuższych pasmach sprawdzi się luźny warkocz albo miękka gumka, bez mocnego ściskania. Dobrym dodatkiem może być też gładka poszewka, która ogranicza tarcie. To małe zmiany, ale potrafią uratować poranek, fryzurę i cierpliwość.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google