Jesienią i zimą częściej zamykamy okna, grzejemy mieszkanie i rzadziej wpuszczamy świeże powietrze. Wtedy szybko wychodzą na jaw problemy, które latem łatwo przeoczyć: parujące szyby, ciężkie powietrze, zapach wilgoci albo ręczniki, które schną zbyt długo. Wentylacja ma ogromne znaczenie, ale na co dzień mało kto o niej myśli. Prosty test z kartką może być pierwszym sygnałem, że coś nie działa tak, jak powinno.
Test jest bardzo prosty. Wystarczy wziąć cienką kartkę papieru, przyłożyć ją do kratki wentylacyjnej i sprawdzić, czy zostaje przy niej przez chwilę. Jeśli kartka delikatnie się trzyma, może to oznaczać, że powietrze jest zasysane do kanału wentylacyjnego. Najważniejsze jest to, że taki test nie daje pełnej diagnozy, ale może szybko pokazać, czy w ogóle jest wyczuwalny ciąg. Najlepiej wykonać go przy zamkniętych drzwiach i oknach, a potem powtórzyć po uchyleniu okna. Różnica potrafi być bardzo wymowna.
Brak reakcji kartki nie zawsze oznacza poważną awarię. Czasem problemem jest zbyt szczelne mieszkanie, zamknięte nawiewniki, zabrudzona kratka albo brak dopływu świeżego powietrza. Wentylacja nie będzie działać dobrze, jeśli powietrze nie ma którędy napływać do środka. Warto więc sprawdzić, czy nawiewniki są otwarte, czy kratka nie jest zakurzona i czy drzwi do łazienki mają odpowiednie podcięcie lub otwory. Nie należy zaklejać kratek, nawet jeśli przez chwilę wydaje się, że „ciągnie" z nich chłodem. To może tylko pogorszyć sytuację.
Jeśli w mieszkaniu stale parują szyby, pojawia się zapach wilgoci, a w łazience długo utrzymuje się para po kąpieli, warto potraktować to poważnie. Test z kartką jest dobrym początkiem, ale nie zastępuje kontroli specjalisty, zwłaszcza gdy problem powtarza się codziennie. Słaba wentylacja wpływa nie tylko na komfort, ale też na stan mieszkania i samopoczucie domowników. Dobrze jest regularnie czyścić kratki, wietrzyć krótko i intensywnie oraz nie blokować przepływu powietrza między pomieszczeniami. A jeśli kartka uparcie odpada mimo otwartych nawiewników, lepiej zgłosić problem administratorowi albo kominiarzowi.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google