Ten trend pamiętamy z mieszkań rodziców i dziadków. Dziś wraca w dużo bardziej stylowej wersji

Przez lata nad sofą wystarczał jeden duży plakat albo minimalistyczna grafika. Teraz wnętrza zaczynają wyglądać bardziej osobisto i warstwowo. Wracają galerie ścienne, rodzinne fotografie, małe obrazy, lustra i grafiki w różnych ramach. Efekt nie przypomina jednak przypadkowej zbieraniny. Dziś chodzi o kontrolowany eklektyzm.
salon z obrazem
hassan27534, magnific.com

Puste ściany świetnie pasowały do chłodnego minimalizmu, ale coraz częściej zaczynają wydawać się po prostu niedokończone. Wnętrza mają wyglądać tak, jakby tworzyły się przez lata, a nie zostały urządzone jednego popołudnia. Dlatego na ścianach pojawiają się rzeczy z różnych miejsc i okresów: stare zdjęcia, grafiki z podróży, niewielkie obrazy czy dekoracyjne lustra.

Galeria ścienna wraca, ale nie musi wyglądać chaotycznie. Klucz tkwi w jednym wspólnym elemencie

Najprostszy sposób na spójną kompozycję to znalezienie motywu, który połączy wszystkie elementy. Może nim być kolor ramek, podobna paleta grafik albo powtarzający się kształt. Nie chodzi o to, żeby każdy obraz był identyczny, ale żeby całość wyglądała jak świadomie zbudowana kolekcja. Możesz połączyć fotografie z ilustracjami, niewielkimi obrazami i lustrem. W bardziej klasycznym wnętrzu dobrze wyglądają ramy drewniane i złote, a w nowoczesnym można mieszać czerń, jasne drewno i cienkie metalowe oprawy.

Nie musisz kupować całej galerii naraz. Najciekawsze ściany powstają stopniowo

Najbardziej osobisty efekt daje kompozycja z rzeczy zbieranych przez dłuższy czas. Zdjęcie z wakacji, grafika kupiona na targu, pocztówka w ramce czy niewielki obraz odziedziczony po rodzinie mogą wyglądać znacznie ciekawiej niż gotowy komplet identycznych plakatów. To właśnie drobne różnice sprawiają, że ściana ma charakter i nie przypomina ekspozycji z katalogu. Warto zacząć od dwóch lub trzech większych elementów, a dopiero później dodawać mniejsze. Dzięki temu kompozycja może rozwijać się razem z mieszkaniem.

Galeria nie musi wisieć tylko nad kanapą. W przedpokoju czy sypialni wygląda równie dobrze

Najczęściej dekorujemy w ten sposób ścianę w salonie, ale równie ciekawy efekt można osiągnąć nad łóżkiem, komodą albo w długim korytarzu. Nawet niewielki fragment ściany może pomieścić kilka ramek ułożonych blisko siebie. Dobrze zaplanowana galeria potrafi wypełnić pustą przestrzeń bez dokładania kolejnych mebli czy dekoracji stojących. Jeśli boisz się wiercenia, najpierw rozłóż wszystkie ramki na podłodze albo wytnij ich kształty z papieru i przyklej taśmą do ściany. Dzięki temu łatwiej ocenisz proporcje, zanim zrobisz pierwszą dziurę.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google

Więcej o: