82-letnia "Kobieta kot" wyznała prawdę o operacjach plastycznych. "Przestańcie przerabiać moje zdjęcia"

Od lat jest uznawana za przykład uzależnienia od operacji plastycznych. Nawet sąd zakazał jej płacenia za kolejne zabiegi. Dziś twierdzi, że nigdy nie poprawiała swojego wyglądu chirurgicznie i oskarża media o przerabianie jej zdjęć.
Jocelyn Wildenstein
Matt Baron/BEI/Shutterstock

Zdjęcia jej twarzy są znane na całym świecie. "Kobieta kot" stała się przestrogą przed uzależnieniem od operacji plastycznych. Choć ma już 82 lata dziś nadal szokuje. Jocelyn Wildenstein zaskoczyła swoich fanów na Instagramie. Wyznała, że wbrew pozorom, nigdy nie przeszła żadnego zabiegu upiększającego. Na potwierdzenie tych słów pokazała zdjęcie z czasów młodości.

Zobacz wideo "Żony Miami". Aneta Glam szczerze o powiększaniu piersi. "Na twarzy wszystko natural"

Zainteresował Cię ten artykuł? Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

20 lat temu mówili o niej wszyscy. Była przestrogą dla miłośników medycyny estetycznej

Jocelyn Wildenstein znajdowała się na listach najbogatszych kobiet w Stanach Zjednoczonych. Szczególnie głośno zrobiło się o niej pod koniec lat 90., gdy rozwiodła się z miliarderem Aleciem Wildensteinem, zyskując na tym sporą fortunę. Kobieta jest znana ze swojego wystawnego życia, a przede wszystkim z operacji plastycznych, które zmieniły jej twarz nie do poznania. W pewnym momencie sąd wydał Jocelyn zakaz przeznaczania pieniędzy z alimentów na zabiegi kosmetyczne. Media nadały jej przydomek "kobieta-kot", jednak sama Jocelyn nie jest z niego dumna. Co ciekawe, zaprzecza, aby kiedykolwiek poprawiała swój wygląd z pomocą chirurgów.

 

Kobieta zaprzecza, by kiedykolwiek przeszła operację plastyczną. Potwierdzeniem ma być to zdjęcie

"Kobieta-kot" zaskoczyła niedawno media, publikując swoje zdjęcie z czasów nastoletnich jako potwierdzenie na to, że nigdy nie przeszła zabiegów korygujących urodę. Pod zdjęciem opublikowała wymowny wpis, który niedługo później został usunięty.

To ja jako 15-letnia uczennica klasy baletowej w Szwajcarii, więc może przestaniecie spekulować na temat mojego wyglądu! Praso, przestańcie! Proszę, przestańcie przerabiać moje zdjęcia, bo nie macie racji. Przestańcie publikować nieprawdziwe zdjęcia mnie

- napisała. Kobieta uważa, że jej kości policzkowe i usta to zasługa genów. Tym słowom zaprzecza jej były mąż, który w rozmowie z Vanity Fair opowiedział o pierwszym zabiegu żony.

Byliśmy małżeństwem od około roku, kiedy Jocelyn powiedziała mi, że mam poduszki pod oczami. Później wspólnie udaliśmy się na eye-lift. Dla Jocelyne to był jednak tylko początek. Zwariowała. Zawsze dowiadywałem się ostatni. Myślała, że może naprawić swoją twarz jak mebel. Skóra tak nie działa, ale ona nie słuchała

- powiedział.

 
Więcej o: