Szkoła? Nie znane nam pojęcie. Generacja Z preferuje korepetycje w formie all-inclusive

Rywalizacja, by dostać się na którykolwiek z czołowych uniwersytetów na świcie, z roku na rok staje się coraz ostrzejsza. Teraz jednak ultrabogaci mają możliwość bycia o krok dalej niż inni kandydaci. Pojawiła się dla nich opcja korepetycji all-inclusive. Koszt? Gigantyczny.

Szkoła to dla nich już przeżytek. Teraz zamożni rodzice płacą za luksusowe korepetycje wysokiej klasy konsultantom. Sprawia to, że wyścig rekrutacyjny do najlepszych szkół przenosi się na zupełnie nowy poziom. Rodzice są w stanie zapłacić za dodatkowe lekcje setki tysięcy, by ich pociechy dostały się na Harvard czy Yale. Cena góruje nad wysokością czesnego za studia.

Zobacz wideo Ile rodzice wydają na wyprawkę w Polsce? [SONDA]

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Korepetycje all-inclusive wyłącznie dla wybranych. Ich koszt naprawdę gigantyczny 

Portal Bloomberg.com donosi, że Christopher Rim - konsultant - bierze 750 tysięcy dolarów za dostępne praktycznie 24 godziny na dobę porady dotyczące zdobycia upragnionego miejsca w tzw. Ivy League, czyli jednym z ośmiu prestiżowych uniwersytetów w USA, uznawanych za najlepsze szkoły na świecie. Co ciekawe jednak jego stawka jest ponad dwukrotnie wyższa, niż wynoszą czesne za uczęszczanie do jednej z tych elitarnych szkół. Jednak osoby, które stać na zapłacenie stawki konsultanta mogą liczyć na luksusowe usługi, które niemal gwarantują klientom dostanie się do szkoły marzeń. Warto wspomnieć, że oferta all-inclusive nierzadko kosztuje rodziców sześciocyfrowe kwoty. Słowa 28-letniego Rima zostały zacytowane przez Bloomber.com:

Dla naszych klientów pieniądze nie grają roli. Szczerze mówiąc, jeśli nigdy nie znajdą pracy, ani nie pójdą na studia, będą żyć lepiej niż większość ludzi. Naszym zadaniem jest budowanie motywacji uczniów, którzy dysponują wszelkimi zasobami

Rywalizacja o miejsce na zupełnie nowym poziomie. Ultrabogaci kupują każdą możliwą przewagę

Zamożni rodzice kupujący swoim dzieciom każdą możliwą przewagę nie jest rzeczą nową ani oryginalną. Jak donosi portal businessinsider.com.pl, elitarne uniwersytety od lat pełne są uczniów pochodzących z zamożnych rodzin, a przyjęcie do Ivy League czy jednego z innych czołowych uniwersytetów cały czas pozostaje ważnym i rozpoznawalnym symbolem statusu. Warto jednak zaznaczyć, że rywalizacja o miejsca na nich z roku na rok coraz bardziej się zaostrza. Obecnie wyłącznie około trzech procent kandydatów dostaje się na Harvard. Dlatego tak ważnym jest fakt, że ultrabogaci całą rywalizację wynoszą na całkowicie nowy poziom. Rim powiedział, że rodzic z nowojorskiej szkoły Trinity School zaoferował mu kiedyś 1,5 miliona dolarów, jeśli zgodzi się nie pracować z żadnym z kolegów z klasy jego dziecka. Rim nie przyjął tej propozycji. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.