Mówiąc w sporym uproszczeniu, Monopoly jest grą polegającą na handlu nieruchomościami. Wiąże się to z obrotem dużymi kwotami i możliwością szybkiego wzbogacenia się lub zbankrutowania. Choć używana gotówka jest oczywiście nieprawdziwa, to mimo wszystko zawsze milej być zwycięzcą. Na co więc powinniśmy zwracać szczególną uwagę, aby wygrać?
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.
Tematem zwiększenia szans na wygraną w Monopoly postanowił zająć się Marcus du Sautoy, profesor na Uniwersytecie Oksfordzkim specjalizujący się w matematyce. Jak donosi "The Sun", według niego posiadanie pomarańczowych nieruchomości znajdujących się przy więzieniu jest kluczowe dla zwycięstwa.
Gracze opuszczający więzienie, widoczny w lewym dolnym rogu planszy, są najbardziej skłonni do wyrzucenia sześciu, siedmiu lub ośmiu
- wyjaśnia Sautoy. Choć wyrzucenie siódemki będzie oznaczać wylądowanie na polu pomiędzy pomarańczowymi nieruchomościami, to sytuacja ta i tak wygląda optymistycznie dla posiadacza pól. Czynsz z nimi związany nie jest najwyższy, ale kwoty te się sumują i ostatecznie mogą mieć ogromne znaczenie dla naszego końcowego wyniku. Pamiętajmy, że w ten sposób "zgarniemy" zarówno graczy przybywających w więzieniu, jak i tych "tylko odwiedzających".
Skuteczność omówionej metody potwierdza także Nicolò Falcone, obecny mistrz świata w Monolopy, o czym możemy przeczytać w artykule opublikowanym na portalu rd.com. Ponadto Falcone radzi, aby zainwestować w cztery linie kolejowe dostępne w grze, które będą źródłem całkiem przyzwoitego dochodu. Nie powinniśmy też oszczędzać na mediach.
Głównym celem każdej gry jest zabawa i miłe spędzenie czasu, ale z punktu widzenia nauki aktywność ta jest fascynująca i warto ten temat zgłębić, nawet w ramach ciekawostki. Być może stanie się to inspiracją do czegoś więcej lub walki o tytuł mistrza świata w Monopoly. Warto wspomnieć, że Sautoy jest również autorem książki "Dookoła świata w 80 grach", która skupia się na tym właśnie zagadnieniu.
Za każdą grą kryje się matematyka
- twierdzi profesor. Jest to ciekawa myśl do zapamiętania, zwłaszcza że zimowe wieczory częściej spędzamy przy różnego rodzaju planszówkach.