Zwierzęta przed sądem. Pszczoły morderczynie, ekskomunikowany kret. Średniowieczne procesy czworonogów

W średniowiecznej Europie nie tylko ludzie mogli znaleźć się przed sądem. Sądzone i skazywane były również zwierzęta, a ich procesy pełniły rolę zarówno edukacyjną, jak i odstraszającą. Od kretów oskarżonych o niszczenie upraw po pszczoły zabijające przez domniemane działanie szatana, te niezwykłe sprawy rzucają światło na dawne prawne i kulturowe podejście do zwierząt.

Pierwsze średniowieczne procesy zwierząt datowane są na początek IX wieku. Były to sprawy, które dziś mogłyby wydawać się nieprawdopodobne, ale w tamtych czasach traktowano je z pełną powagą sądów świeckich i kościelnych. Zwierzęta oskarżano o różnorodne przewinienia, od zniszczeń w rolnictwie po morderstwa.

Zobacz wideo W filmie "Simona Kossak" poza aktorami, grały również zwierzęta. "To jest zupełnie inna gra"

Najstarszy, znany proces dotyczy kretów. Kary nie uniknęły także pszczoły

W 824 roku krety z Doliny Aosty w Italii stanęły przed sądem biskupim za ciągłe kopanie tuneli w polach, co prowadziło do znaczących zniszczeń upraw. Biskup przez trzy tygodnie nawoływał je do opuszczenia łanów, a kiedy to nie przyniosło efektu, podjął decyzję o ekskomunikacji. Paradoksalnie, pomimo wyroku, nie zaprzestały one swojej działalności, ignorując kościelne sankcje. W 846 roku, podczas synodu w Wormacji, procesowi poddano pszczoły oskarżone o spowodowanie śmierci człowieka. Uznano, że produkowany przez nie miód, mógł mieć demoniczne właściwości, a owady były "narzędziem szatana". W efekcie pszczoły zostały uduszone, co miało zapobiec dalszym tragediom. Jaki był los zwierzęcia po wykonaniu kary? Ciało traktowane było jako deodatum, czyli dar oddany Bogu. Przechodziło na własność państwa i było sprzedawane. Dochód przeznaczano na cele religijne lub charytatywne. Prawo to obowiązywało aż do XIX wieku.

Zwierzęta traktowane jako niezależni uczestnicy procesów sądowych były oskarżane w trzech głównych kategoriach: w sprawach karnych za wyrządzanie krzywd ludziom lub za spowodowanie ich śmierć, w procesach kościelnych za szkody w rolnictwie oraz za zachowania niezgodne z naturą gatunku lub płci. Procesy te, pomimo ich pozornej absurdalności, pełniły kluczową funkcję edukacyjną i wzmacniały autorytet prawny, ukazując nieuchronność kary bez względu na tożsamość sprawcy. Andrzej Dąbrówka w swojej pracy "Dawne procesy zwierząt jako dramaty rytualne" zauważa, że zwierzęta były traktowane dokładnie tak samo jak ludzie.

Najbardziej znane procesy zwierząt. Świnia, która zagryzła niemowlę, pies szukający sprawiedliwości

Najgłośniejszym przypadkiem był proces świni z Falaise w 1368 roku, która została oskarżona o zabicie i zjedzenie twarzy trzymiesięcznego dziecka. Proces trwał dziewięć dni, a zwierzę zostało uznane za winne i skazane na mękę oraz śmierć przez powieszenie, w obecności innych macior, co miało mieć charakter edukacyjny. W 1371 roku, we Francji, pies bronił sprawiedliwości w nietypowy sposób – po zabójstwie jego pana przez zazdrosnego dworzanina, skutecznie zaatakował on mordercę w obecności królewskiego orszaku, co doprowadziło do sądowego pojedynku między czworonogiem a oskarżonym. Zwycięstwo psa oznaczało egzekucję mordercy, co było rzadkim, ale dramatycznym przykładem zwierzęcej sprawiedliwości.

Ostatni znany proces czworonogów w zachodniej Europie miał miejsce w 1741. Wówczas to krowa, oskarżona o poturbowanie kilku osób, została skazana na śmierć. Wykonawcą kary nie był jednak kat, lecz rzeźnik. Wydarzenie to nie zakończyło jednak w pełni kontaktu zwierząt z ludzkim wymiarem sprawiedliwości. Nawet podczas rewolucji francuskiej, epoki, która miała promować triumf rozumu nad przesądami, papuga została zgilotynowana za krzyczenie "Niech żyje król!", co wzbudziło obawy wśród sędziów o oskarżenia o monarchistyczne sympatie.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.