Tajemnica Wodospadu Krwi rozwikłana. To jedyny lodowiec, z którego płynie woda

Na Antarktydzie istnieje miejsce, które od ponad wieku rozpala wyobraźnię badaczy i podróżników. Wodospad Krwi, czyli strumień czerwonej wody spływający z lodowca Taylor Glacier, przez lata uchodził za jedną z największych zagadek natury. Teraz naukowcy wreszcie ujawnili, co kryje się za tym spektakularnym zjawiskiem.
Antarktyda, Blood Falls
Fot. Instagram @factpoint

Przez ponad sto lat południowy koniec naszej planety skrywał zjawisko jak z horroru - Blood Falls, czyli strumień czerwonej wody sączący się z lodowca, który wygląda jak krwawiąca rana. Dopiero teraz nauka potrafi opowiedzieć na pytanie, skąd bierze się "krew" w krainie wiecznego lodu i dlaczego woda nie zamarza mimo temperatury sięgającej -19 st. Celsjusza.

Zobacz wideo Wokół Antarktydy jest coś, czego się nikt nie spodziewał. Od kilku lat znacznie spadła ilość lodu

Blood Falls od ponad 100 lat fascynował podróżników. Krwawy strumień w sercu Antarktydy

W sercu Antarktydy, u stóp lodowca Taylora w Dolinie McMurdo, wypływa Wodospad Krwi - intensywnie czerwony strumień, który spływa do jeziora Bonney i wygląda jak scena z przerażająco realistycznego filmu grozy. Odkryty w 1911 roku przez geografa Thomasa Griffitha Taylora, przez dekady fascynował naukowców, którzy próbowali wyjaśnić, skąd pochodzi to przyprawiające o dreszcze zabarwienie i jak to możliwe, że woda w tak mroźnym miejscu nie zamarza. W osobistych zapiskach, sporządzanych skrupulatnie podczas eksploracji doliny, Taylor pisał:

Wśród rozległego, lodowego krajobrazu zauważyłem coś niezwykłego - strumień wody o intensywnie czerwonym kolorze, płynący z lodowca, jakby ten krwawił.
 

Wodospad Krwi nie przestaje zadziwiać. Osobliwy kolor zawdzięcza procesom chemicznym

Początkowe teorie mówiły o czerwonych algach, ale dzięki użyciu mikroskopów elektronowych zespołowi Kena Liviego z Johns Hopkins University udało się ustalić, że za "krew" odpowiadają w rzeczywistości nanokulki bogate w żelazo. Cząstki te są sto razy mniejsze od ludzkich krwinek i zawierają również krzem, wapń, glin i sód. Powstają pod lodem, a utleniając się w kontakcie z powietrzem, nadają wodzie krwisty kolor. Ich obecność to efekt działania mikroorganizmów, które przetrwały miliony lat w izolowanym, beztlenowym środowisku, pod lodowcem.

Wodospad Krwi na Antarktydzie płynie dzięki solance. Dzięki wysokiemu stężeniu soli nie zamarza

Z kolei tajemnica "wiecznego" przepływu rozwiązana została przez grupę naukowców z Uniwersytetu Alaski. Badania prowadzone przy użyciu technologii radio-echa (metoda badawcza wykorzystująca fale radiowe do "zaglądania" pod powierzchnię lodu) wykazały, że woda sącząca się z lodowca to tak naprawdę subglacjalna solanka o bardzo wysokim stężeniu soli (dwukrotnie większym niż w wodzie morskiej). Dzięki temu nie zamarza ona w standardowych warunkach, a w procesie krzepnięcia dodatkowo oddaje ciepło (tzw. ciepło utajone krzepnięcia), które ogrzewa otaczający lód, umożliwiając kontynuację przepływu solanki. Właśnie dlatego lodowiec Taylora pozostaje najzimniejszym znanym lodowcem na świecie, z którego mimo wszystko nieustannie płynie woda.

Naukowcom udało się także ustalić, że Wodospad Krwi jest zasilany przez system podziemnych rzek i jezior, pochodzących z jeziora uwięzionego pod lodem około 1,5 mln lat temu. Nowoczesne czujniki elektromagnetyczne wykazały, że solanka rozciąga się na co najmniej 12 km w głąb lądu, tworząc rozległą sieć, która może być pozostałością po dawnych oceanach. W tej odizolowanej wodzie żyją mikroorganizmy wykorzystujące chemosyntezę, co czyni Wodospad Krwi nie tylko fenomenem chemicznym, ale i oknem do fascynującej (pre)historii Antarktydy oraz potencjalnym modelem porównawczym do środowisk na Marsie czy księżycach Jowisza.

Źródła: wiadomosci.onet.pl, wprost.pl, rmf.fm, pl.wikipedia.org

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: