Popularny film z lat 70. znowu na fali. Pamiętasz go? Aktor przebrany za psa bawi ludzi do łez

Internet właśnie odkrył jedną z najbardziej absurdalnych sztuczek w historii kina familijnego. Udostępnione fragmenty komedii "The Shaggy D.A." sprzed niemal 50 lat ujawniają, że w wielu scenach psa zastępował kaskader w futrzanym kostiumie. Naprawdę trudno oderwać od tego wzrok.
Scena z filmu The Shaggy D.A. (screen YouTube Disney Plus) - zdjęcie ilustracyjne
Fot. youtobe.com/Disney Plus

"The Shaggy D.A." premierę miał w 1976 roku, a dziś znów robi furorę w mediach społecznościowych. Kilka krótkich klipów udostępnionych na Instagramie wystarczyło, by widzowie zaczęli masowo odkrywać ten zapomniany już film. Absurdalne ujęcia z psem, który nagle zaczyna biegać na dwóch nogach, prowadzić samochód czy wykonywać kaskaderskie skoki, szybko stały się wiralem. I trudno się dziwić - takie zakulisowe sztuczki już się po prostu nie zdarzają.

Zobacz wideo Prawdziwych rozmiarów Olaf w Disneyland Paris

Jaki był tytuł filmu z lat 80. o kudłatym psie? "The Shaggy D.A." miał premierę w 1976 roku,

Internetowe zamieszanie wokół filmu "The Shaggy D.A." zaczęło się od krótkich klipów, wrzuconych na Instagram przez osobę o profilu @explaining. Nagrania szybko obiegły świat. Widzowie patrzą z niedowierzaniem, jak w miejsce prawdziwego owczarka na plan wchodzi człowiek w futrzanym kostiumie i wykonuje akrobacje, których nie powstydziliby się bohaterowie kina akcji. W jednej ze scen widzimy psa podchodzącego do aktora. Po błyskawicznym cięciu montażowym pojawia się już kaskader, który wymierza ekranowemu partnerowi solidny policzek. W innym ujęciu zwierzak wyskakuje przez okno i zjeżdża po linie z trzeciego piętra. Wszystko w imię slapstickowego humoru lat 70.

W disneyowskim filmie 'The Shaggy D.A.' z 1979 roku twórcy zrealizowali jedne z najzabawniejszych scen dzięki zaskakującemu trikowi - kaskaderowi przebranemu za psa. Gdy sceny wymagały bardziej skomplikowanych akcji - prowadzenia auta, biegania na dwóch nogach czy slapstickowych upadków - na plan wchodził kaskader w pełnym kostiumie owczarka, by bezpiecznie ogarnąć cały ten chaos

- napisano na profilu @explaining.

 

Pod postem zaroiło się od komentarzy. Wielu internautów pisze, że analogowe efekty specjalne mają więcej ducha i uroku niż dzisiejsze perfekcyjne CGI. W czasach, gdy każdy ruch można stworzyć komputerowo, widok aktora w niezgrabnym, futrzanym kostiumie okazuje się zaskakująco świeży. "The Shaggy D.A." przypomina, że magia kina nie zawsze wymaga realizmu. Czasem wystarczy kreatywne przebranie, dobry pomysł i odrobina odwagi, by widzowie na długo zapamiętali efekt.

Szczerze mówiąc, mam już trochę dość tego hiperrealizmu i całego CGI. Jestem za tym, żeby od czasu do czasu wróciły jakieś głupkowate, analogowe rozwiązania
Uwielbiam też motyw, w którym komuś wypadają z rąk papiery, a na ziemi ląduje ich zdecydowanie więcej, niż ta osoba kiedykolwiek trzymała
O rany, to jest perfekcyjne i nie ma żadnego powodu, żeby przestali tego używać
Widać, że próbują nie wybuchnąć śmiechem. Ciekawe, ile podejść to zajęło

 - piszą internauci. 

 "The Shaggy D.A." Kulisy produkcji, o których mało kto pamięta

"The Shaggy D.A." to sequel filmu z 1959 roku, luźno oparty na powieści "The Hound of Florence". Jest to ostatnia produkcja wyreżyserowana przez Roberta Stevensona przed przejściem na emeryturę. Na planie nie brakowało dramatycznych momentów. Aktor Liam Dunn zasłabł podczas kręcenia sceny na wrotkarni i niedługo potem zmarł. Jego rolę dokończył John Fiedler. W centrum historii pozostaje Wilby Daniels, prawnik nagle zamieniony w psa pasterskiego. Bohater próbuje ukryć swój stan i odkryć, co wywołało przemianę, jednocześnie uciekając przed hyclem. Dziś jednak to nie fabuła, a kaskader w futrze kradnie całe show.

 

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: