Salar de Uyuni (Boliwia) zajmuje ponad 10 tysięcy kilometrów kwadratowych wyżyny Altiplano - surowego, wysokogórskiego płaskowyżu w Andach, wyglądającego miejscami jak plan filmu science fiction. Co ciekawe jest doskonale widoczne z kosmosu. To właśnie tu słona równina potrafi zamienić się w gigantyczne lustro, zacierając granicę między niebem a horyzontem. Jedni przyjeżdżają tu dla zdjęć, które oszukują perspektywę, inni szukają ciszy i absolutnej pustki. Jest też trzeci powód, znacznie mniej widoczny gołym okiem. Pod grubą warstwą soli kryją się ogromne złoża litu - surowca, bez którego nie działałyby smartfony, laptopy ani nowoczesne baterie.
Termin wizyty nie jest bez znaczenia - Salar de Uyuni w ciągu roku potrafi zaskoczyć zupełnie innym krajobrazem. Pora deszczowa trwa od grudnia do kwietnia i to właśnie wtedy solnisko zamienia się w gigantyczne lustro. Niebo odbija się w ziemi, a granica między nimi całkowicie znika. Najlepsze warunki do zobaczenia tego zjawiska panują zazwyczaj między grudniem a lutym. Temperatury są wtedy najwyższe, a widoki robią ogromne wrażenie nawet na doświadczonych podróżnikach. Trzeba jednak liczyć się z większą liczbą turystów. W maju zaczyna się pora sucha, która odsłania inne oblicze solniska. Krajobraz staje się idealnie biały, a powierzchnię pokrywają charakterystyczne, geometryczne wzory przypominające plastry miodu. Noce bywają mroźne, szczególnie od maja do lipca, gdy temperatury spadają poniżej zera. Dni są jednak słoneczne i przejrzyste, co sprzyja zwiedzaniu oraz fotografii. Okres od sierpnia do listopada uchodzi za idealny kompromis - jest cieplej, tłumy mniejsze, a zachody słońca robią szczególne wrażenie.
Salar de Uyuni najlepiej zwiedzać pod okiem doświadczonych przewodników. Punktem startowym większości zorganizowanych wycieczek jest miasto Uyuni. Podczas kilkudniowej wyprawy można zobaczyć między innymi cmentarzysko pociągów, porośniętą olbrzymimi kaktusami wyspę Inkaska oraz kolorowe laguny z flamingami, w tym słynną Lagunę Colorada. Dalej robi się jeszcze bardziej kosmicznie. Pojawiają się gejzery oraz gorące źródła. Następnie przychodzi czas na pustynię Salvadora Dalí, przypominającą obraz wyjęty prosto z galerii sztuki. Nic dziwnego, że te krajobrazy regularnie pojawiają się w filmach i reklamach. Salar de Uyuni to nie jest zwykła atrakcja turystyczna. To doświadczenie, które zmienia perspektywę. Tu horyzont przestaje być linią, a skala świata zależy tylko od wyobraźni. Jeśli jedno miejsce w Ameryce Południowej zasługuje na miano "nie z tej Ziemi", to właśnie ono.
Źródło: salardeuyuni.com, intrepidtravel.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.