Eksploracja kosmosu kojarzy się z technologią i surowymi procedurami. Każdy element misji jest dokładnie sprawdzany, a błędy mogą kosztować bardzo wiele. Mimo to historia pokazuje, że nawet w takich warunkach dochodzi do nietypowych zdarzeń, które wymykają się schematom i zapisują się na długo w pamięci.
W 1965 roku podczas misji Gemini 3 astronauta John Young postanowił zabrać na pokład kanapkę z peklowaną wołowiną przygotowaną wcześniej na Florydzie. Mężczyzna ukrył przekąskę w skafandrze i wyjął ją dopiero w trakcie lotu, zaskakując swojego partnera Gusa Grissoma. Astronauci w czasie swojej misji mieli za zadanie m.in. testować specjalnie przygotowaną żywność w tubkach i plastikowych opakowaniach. Przy okazji "sprawdzili" także jak w kosmosie smakuje kanapka. Już po pierwszym kęsie okazało się jednak, że to był zły pomysł.
W warunkach mikrograwitacji okruszki chleba zaczęły unosić się po całej kabinie. Mogły dostać się do paneli sterowania, przełączników i systemów podtrzymywania życia. Nawet niewielkie zanieczyszczenia stanowiły realne zagrożenie dla bezpieczeństwa misji.
Astronauci szybko przerwali jedzenie i schowali kanapkę, aby uniknąć dalszego ryzyka dla sprzętu i przebiegu lotu. Incydent trwał bardzo krótko, ale wystarczył, by zwrócić uwagę na poważny problem. Od tamtej pory NASA zaczęła jeszcze bardziej kontrolować każdy element wyposażenia zabieranego na pokład. Dziś wiadomo, że to wydarzenie wpłynęło na rozwój zasad dotyczących żywności w kosmosie. Zamiast pieczywa stosuje się produkty, które nie kruszą się i nie unoszą w powietrzu.
11 lipca 1979 roku doszło do niecodziennej sytuacji, która pokazała, że działania w kosmosie mogą mieć skutki na Ziemi. Amerykańska stacja kosmiczna Skylab weszła ponownie w atmosferę i częściowo spłonęła. Jednak nie wszystkie jej fragmenty uległy zniszczeniu. Duże szczątki stacji spadły na teren zachodniej Australii, rozrzucając kosmiczne odpady na rozległym obszarze. Choć miejsce było słabo zaludnione, zdarzenie wzbudziło duże zainteresowanie i szybko stało się głośne na całym świecie. Na miejsce wysłano specjalny zespół, który miał zebrać pozostałości stacji.
Władze lokalne postanowiły potraktować sprawę z przymrużeniem oka, ale jednocześnie zwrócić uwagę na problem. Nałożono na NASA grzywnę w wysokości 400 dolarów za zaśmiecanie. Choć kara była symboliczna, to miała też podstawy w prawie międzynarodowym.
Zgodnie z Traktatem o przestrzeni kosmicznej państwa odpowiadają za szkody wyrządzone przez swoje obiekty kosmiczne, nawet po ich powrocie na Ziemię. NASA przez lata nie zapłaciła kary, co tylko podsycało zainteresowanie historią. Dopiero po 30 latach sprawa doczekała się finału. Amerykański prezenter radiowy Scott Barley zebrał pieniądze od słuchaczy i uregulował mandat w imieniu agencji. Cała sytuacja stała się jednym z najbardziej nietypowych przykładów konsekwencji działań w kosmosie.
Podczas misji Apollo 14 w 1971 roku Alan Shepard, który był pierwszym Amerykaninem w kosmosie, a na Księżycu znalazł się jako piąty człowiek w historii, zdecydował się na niecodzienny eksperyment. Zabrał dwie piłki golfowe i przymocował główkę kija do narzędzia do pobierania próbek, tworząc prowizoryczny sprzęt. W sztywnym skafandrze wykonał zamach jedną ręką i uderzył piłkę, która przy drugiej próbie, w jego ocenie, poleciała naprawdę daleko.
Wydarzenie zapisało się jako jeden z najbardziej nietypowych momentów eksploracji kosmosu i pokazało mniej oficjalną stronę astronautów. Główka kija trafiła do USGA Golf Museum and Library w Liberty Corner w stanie New Jersey, a Shepard przez lata nie ujawniał marki użytych piłek, aby uniknąć ich komercyjnego wykorzystania.
Źródła: airandspace.si.edu, rmg.co.uk/ Victorville Daily Press, space.com, sportshistoryweekly.com