Najsławniejszy, a na pewno najbardziej emocjonujący odcinek "Kuchennych rewolucji", został nagrany w Katowicach w lokalu "Le Papillon Noir", gdzie prowadząca program Magda Gessler ostro krytykowała obsługę oraz tłukła talerze, a na koniec sama została wyrzucona przez właścicielkę. Restauracja w efekcie upadła, ale echa sytuacji rozbrzmiewają do dziś. Teraz o swojej ówczesnej pracy opowiedziała jedna z kelnerek, Karolina Dąbrowska.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Kelnerka, która pracowała w 2017 w "Le Papillon Noir" postanowiła zdradzić po kilku latach, jakie miała wrażenia ze współpracy w Magdą Gessler. O dziwo, kobiety poza planem dobrze się dogadywały, ale pracownica zauważyła w zachowaniu ekipy programu nietypowe zachowania. Zszokowało ją przede wszystkim to, że w nagrywaniu brali nawet udział psychologowie, których zadaniem było znalezienie na kucharzy odpowiedniego "haka".
My wszyscy byliśmy już tam pospinani, wiecie — kamery, mikrofony, tyle ludzi... Oni budują napięcie. Ci psychologowie rozmawiają, szukają sensacji, którą później w odpowiednim czasie mogą wyłożyć. Dopiero wieczorem przyjeżdża Magda Gessler.
- opowiada Dąbrowska z przejęciem. Wspomina również, że pierwsze wrażenie, jakie zrobiła na nich restauratorka, było niemiłe. Zwróciła także uwagę na to, że słynne rzucenie talerzami również było wyreżyserowane.
Reżyser powiedział jej: "Dobra, czekajcie, teraz zmiana kamery i rzuć te talerze na podłogę". No i było tak. Włączyli kamerę i ona, że to jest okropne i rzuciła wszystkie talerze, które się potłukły, na ziemię.
- zdradza kelnerka. Zaznacza jednak, że bez obecności kamer Magda była dla niej miła i rozmawiała z nią na poziomie.
Karolina Dąbrowska postanowiła również zdradzić, że z jej perspektywy wszystko wyglądało, jak dobrze zaplanowana gra aktorska. Magda Gessler poza kamerami była uprzejma, ale gdy te tylko się włączały, robiła się wredna i opryskliwa.
Uważam, że Magda Gessler jest aktorką, która gra w tym programie.
- podsumowała była kelnerka. Podkreśliła także, że samą właścicielkę lokalu również odmalowano w czarnych barwach, a z jej postaci zrobiono typową buntowniczkę. Warto pamiętać, że nie wszystkie odcinki "Kuchennych rewolucji" kończą się pozytywnie. Wiele restauracji, które brały udział w programie, splajtowało lub zostało zamkniętych. Podobnie było z "Le Papillon Noir", gdzie szefowa lokalu zakończyła swoją działalność w Polsce i wyjechała do Niemiec.