Koszmarne przeżycie Wersow. Policja musiała interweniować. "Wiem, że nie zrobił tego specjalnie"

Mimo tego, że Wersow niedawno urodziła córkę, nadal jest aktywna zawodowo i ma w planach kolejne projekty. W związku z pracą wybrała się niedawno do Warszawy, gdzie miała nagrać kolejne utwory. Nie spodziewała się jednak, że w drodze spotka ją przykra i niebezpieczna sytuacja.
Wersow miała stłuczkę
wersow/instagram

Weronika Sowa jest obecnie jedną z najpopularniejszych influencerek w sieci. Jej kariera nabrała niesamowitego rozpędu, gdy dołączyła do "Ekipy" założonej przez innego youtubera, a zarazem partnera kobiety - Friza. Obecnie Wersow zajmuje się promowaniem różnych marek, głównie kosmetycznych, a także weszła do branży muzycznej. To właśnie w drodze do studia nagraniowego kobiecie przydarzyła się niedawno bardzo niefortunna sytuacja.

Zobacz wideo Wersow o przerabianiu zdjęć i pracy. "Ktoś do mnie napisał w nocy..."

Zainteresował Cię ten artykuł? Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Wersow pojechała do Warszawa. Na miejscu zastała ją przykra niespodzianka

Zaledwie kilka miesięcy temu Wersow została mamą małej Mai. Mimo obowiązków związanych z macierzyństwem kobieta nie przerwała kariery i nadal jest aktywna w mediach społecznościowych. Niedawno pojawiła się na paryskim Fashion Week, a także wydała nowy utwór z Oskarem Cymsem zatytułowany "Chcesz pobyć sam". W związku z kolejnymi planami zawodowymi influencerka musiała kilka dni temu udać się do Warszawy, gdzie miała umówione spotkanie w studiu nagrań. Nie pojechała jednak sama, ponieważ towarzyszył jej Friz i mała Maja. Młoda mama nie chciała rozstawać się z córką na zbyt długo. W stolicy wydarzyło się jednak coś, czego nie zaplanowała. W drodze do studia Weronika Sowa miała stłuczkę.

Niebezpieczna sytuacja na drodze. To mogło się źle skończyć

O sytuacji, jaka spotkała Wersow na ulicach Warszawy można było się dowiedzieć z mediów społecznościowych. Kobieta opisała te wydarzenia na swoim InstaStory.

Dzisiaj to nie jest mój szczęśliwy dzień. Miałam stłuczkę - nie z mojej winy. Pan wjechał w mój samochód. Czekałam na policję, a teraz na lawetę. Jest mi też szkoda tego pana, wiem, że nie zrobił tego specjalnie

- czytamy na Instagramie. Influencerka dodała też, że nieszczęśliwy wypadek znacznie utrudnił jej drogę do studia, ponieważ przyjechała spóźniona.

Miałam być w studiu 2 godziny temu, dlatego w Warszawie byłam już o 6 rano. Jestem osobą, która nie lubi marnować czasu, a ostatnio jest na wagę złota

- powiedziała kobieta. Fani mogą być jednak spokojni. W kolejnej relacji Weronika Sowa poinformowała, że udało jej się dotrzeć do studia już bez problemów. Znalazła również czas, by spędzić kilka chwil z córką. Wygląda na to, że szykują się kolejne utwory, a nawet cała płyta.

 
Więcej o: