Bogumiła Wander zdobyła ogromną popularność jako gwiazda telewizji. Przez lata występowała na ekranie. W szczególności kobieta była chwalona za swoją perfekcyjną dykcję. 30 lipca 2024 media obiegła niezwykle smutna informacja o śmierci Bogumiły Wander. Wiadomość została przekazana przez rodzinę. Spikerka odeszła w wieku 80 lat. Wcześniej przez długi czas chorowała na Alzheimera. Do samego końca była przy niej miłość jej życia, czyli Krzysztof Baranowski. Mało kto pamięta, że Bogumiła Wander zostawiła w żałobie również syna. Kim był Marek Żołędziowski?
Bogumiła Wander miała trzech mężów. Zanim poznała Krzysztofa Baranowskiego, dwa razy stawała na ślubnym kobiercu. Po raz pierwszy wyszła za Zbigniewa Żołędziowskiego w 1970 roku. Para doczekała się syna Marka, który przyszedł na świat trzy lata później. Mężczyzna obecnie prowadzi jedną z czołowych agencji reklamowych w Polsce. Prywatnie Marek Żołędziowski jest mężem oraz ojcem dwójki dzieci. W sieci pojawiały się informacje, że wiele kobiet wykazywało zainteresowanie synem Wander.
Nie znałam bliżej Magdy Mołek, ale zaprosiła mnie do swojej garderoby. Bardzo cieszyła się z tego, że mnie widzi i wyznała, że gdy mój syn Marek się żenił, wszystkie dziewczyny w Warszawie płakały
- powiedziała Bogumiła Wander lata temu w rozmowie z Plejadą.
Związek prezenterki ze Zbigniewem Żołędziowskim szybko się rozpadł. Natomiast drugi mąż Bogumiły Wander - Juliusz - był ważną postacią w życiu jej syna. Z tego względu kobieta nie chciała kończyć drugiego małżeństwa. Opierała się przed tym, aby nie skrzywdzić Marka. Wiedziała jednak, że musi to zrobić, ponieważ była zakochana w Krzysztofie Baranowskim. W końcu jednak postawiła wszystko na jedną kartę. Poszła za głosem serca i zostawiła drugiego męża.
Prawdę mówiąc, dla Krzysia poświęciłam wszystkie swoje klejnoty, bo mąż mi je pozabierał, wydziedziczył mnie i mojego syna, którego wychowywał i podobno bardzo kochał. Nie walczyłam o podział majątku, bo chciałam mieć tylko święty spokój
- opowiadała Bogumiła Wander w jednym z wywiadów.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.