Znaleźli 148 węży w mieszkaniu w Krakowie. Jeden uciekł na klatkę schodową i wystraszył sąsiadów

Jedno zgłoszenie o wężu na klatce schodowej doprowadziło do szokującego odkrycia. W jednym z mieszkań w Krakowie znajdowało się aż 148 pytonów królewskich. Policjanci i mieszkańcy bloku byli w szoku.
Pytony królewskie - zdjęcie ilustracyjne
Fot. malopolska.policja.gov.pl

Do niecodziennej sytuacji doszło na krakowskim Prądniku Białym. Mieszkańcy jednego z bloków zauważyli węża na klatce schodowej i natychmiast powiadomili służby. To, co początkowo wyglądało jak pojedynczy incydent, szybko przerodziło się w poważną sprawę, która zaskoczyła nawet doświadczonych funkcjonariuszy. Znalezisko w mieszkaniu zaskoczyło chyba każdego. 

Wąż na klatce i szybka reakcja służb. Interwencja dzięki sąsiadom

We wtorkowy poranek policja otrzymała zgłoszenie o nietypowym „lokatorze" w budynku. Na miejsce skierowano patrol, który potwierdził obecność węża na klatce schodowej. Do akcji dołączyli także strażnicy miejscy i strażacy, którzy odłowili zwierzę i przekazali je do odpowiedniej placówki. Szybko pojawiło się podejrzenie, że gad nie znalazł się tam przypadkiem. Ustalono, że może pochodzić z jednego z mieszkań w tym samym budynku.

Wąż
Wążcaioacquesta / Shutterstock

W mieszkaniu odkryto dziesiątki węży. Było ich aż ponad 140

Po wejściu do wytypowanego lokalu policjanci natrafili na coś, czego nikt się nie spodziewał. W środku znajdowało się aż 148 pytonów królewskich. Zwierzęta były przetrzymywane w specjalnych pojemnikach, a opiekowało się nimi trzech mężczyzn. Na miejsce wezwano również biegłego z zakresu weterynarii, który miał ocenić warunki, w jakich przebywały gady. Kontrola wykazała nieprawidłowości – m.in. naruszenie przepisów dotyczących ich przetrzymywania.

Sprawa może mieć poważne konsekwencje. Mężczyźni zostali zatrzmani przez finkcjonariuszy

Mężczyźni odpowiedzialni za hodowlę zostali zatrzymani, a następnie, po wykonaniu niezbędnych czynności zwolnieni. Sprawa jednak się nie kończy. Śledczy sprawdzają, czy doszło do naruszenia przepisów ustawy o ochronie przyrody oraz czy wszystkie zwierzęta były legalnie posiadane i posiadały wymagane dokumenty. Jeśli potwierdzą się nieprawidłowości, odpowiedzialnym może grozić kara od 3 miesięcy do nawet 5 lat więzienia. Same pytony zostały zabezpieczone i przekazane pod opiekę odpowiednich instytucji.

Na koniec warto dodać, że choć pyton królewski nie jest jadowity, jego hodowla podlega ścisłym regulacjom. Ta sprawa pokazuje, jak łatwo niepozorne zdarzenie jak jeden wąż na klatce może ujawnić znacznie poważniejszy problem.

Czytaj też: W gdańskim zoo pojawił się biały "bałwanek". Mało kto wie, co stanie się z nim za kilka tygodni

Więcej o: