Wielu ma ją na podwórku. Może cię kosztować nawet 10 tys. zł kary

Wielu właścicieli posesji stawia na działce niewielkie szopy lub domki na narzędzia bez sprawdzania przepisów. Tymczasem nawet kilka centymetrów różnicy może sprawić, że konstrukcja zostanie uznana za samowolę budowlaną.
Szopa ogrodowa
Fot. Denise Hasse / iStock

Szopy ogrodowe i niewielkie domki gospodarcze stały się bardzo popularne wśród właścicieli domów i działek. Wiele osób traktuje je jako prostą konstrukcję, którą można postawić bez większych formalności. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy budynek stoi zbyt blisko granicy działki albo przekracza dopuszczalne wymiary. Urzędnicy coraz częściej sprawdzają takie obiekty, a konsekwencje mogą być bardzo kosztowne. 

Kilka centymetrów może zrobić ogromną różnicę. Przepisy dokładnie określają odległość od płotu

Największy problem dotyczy odległości szopy od granicy działki. Zgodnie z przepisami budynek gospodarczy powinien znajdować się co najmniej 1,5 metra od granicy albo bezpośrednio przy niej, jeśli pozwalają na to warunki zabudowy. Ustawienie konstrukcji „pomiędzy", na przykład 70 centymetrów od ogrodzenia, może zostać uznane za naruszenie prawa budowlanego. W praktyce wiele osób dowiaduje się o problemie dopiero po kontroli albo zgłoszeniu ze strony sąsiada. Wtedy nadzór budowlany może nakazać legalizację obiektu lub nawet jego rozbiórkę. Eksperci przypominają, że przepisy dotyczą również niewielkich domków na narzędzia i altan.

Szopa a odległość od granicy działki
Szopa a odległość od granicy działkiFot. Rafał Michałowski / Agencja Wyborcza.pl

Nie każda szopa wymaga pozwolenia. Kluczowe są wymiary i liczba budynków

Przepisy przewidują uproszczone zasady dla małych obiektów gospodarczych. W wielu przypadkach nie trzeba uzyskiwać pozwolenia na budowę, jeśli powierzchnia szopy nie przekracza 35 metrów kwadratowych i spełnione są dodatkowe warunki techniczne. Znaczenie ma także liczba podobnych budynków znajdujących się na działce. Problem pojawia się wtedy, gdy właściciel przekroczy dopuszczalne limity albo rozpocznie budowę bez wymaganego zgłoszenia. Urząd może wtedy potraktować inwestycję jako samowolę budowlaną. W niektórych przypadkach sama legalizacja kosztuje kilka tysięcy złotych.

Kary mogą być bardzo wysokie. Urzędnicy coraz częściej kontrolują działki

Według ekspertów łączny koszt legalizacji i grzywny może wynieść nawet 10 tys. zł. Dotyczy to sytuacji, gdy obiekt został postawiony niezgodnie z przepisami albo bez wymaganych formalności. Coraz częściej kontrole dotyczą także działek rekreacyjnych i terenów ROD. Specjaliści przypominają, że przed budową warto dokładnie sprawdzić miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego oraz obowiązujące przepisy. Nawet niewielka szopa może stać się źródłem poważnych problemów, jeśli zostanie ustawiona w niewłaściwym miejscu. W wielu przypadkach wcześniejsze zgłoszenie pozwala uniknąć kosztownych konsekwencji.

Czytaj też: Nie siej ogórków za wcześnie. Ten termin zapewni ci obfite i zdrowe plony

Więcej o: