Nie oszukujmy się — baleriny à la mary jane wróciły w tym roku z ogromnym przytupem. Jeszcze niedawno wszystkie zachwycałyśmy się modelami od Lasockiego, Gino Rossi czy znanych francuskich marek, a dziś podobny model możemy znaleźć w zupełnie nieoczywistym miejscu. Tym razem moją uwagę przykuły baleriny z Lidla. Tak, dobrze przeczytałaś! Kosztują zaledwie 39,99 zł i muszę przyznać, że wyglądają dużo drożej, niż wskazuje metka. Wyglądają jak zamszowe cudeńko, a są na wyciągnięcie ręki każdej z nas. Dlaczego te buty z popularnego supermarketu cieszą się obecnie ogromnym zainteresowaniem, a rozmiary wyprzedają się w mig? Podpowiadamy!
Czytaj też: Pleciony koszyk z Monnari to idealna torebka na wakacje. Podobne w Sinsay
Mam wrażenie, że właśnie takie modele cieszą się teraz największą popularnością. Są proste, minimalistyczne i pasują praktycznie do wszystkiego. A przecież właśnie tego większość z nas szuka latem. Butów, które założymy zarówno do lnianych spodni, jak i do sukienki czy jeansowych bermudów. Bez zastanawiania się, czy na pewno będą pasować.
Najbardziej spodobało mi się w tej parze z Lidla to, że naprawdę wygląda ona, jakby wykonana została z wysokiej jakości zamszowego materiału. Takie modelu nie bez powodu od miesięcy królują na Pintereście i ulicach europejskich miast. Wystarczy spojrzeć na stylizacje Francuzek czy Dunek — tam trendują właśnie proste baleriny, które wyglądają lekko, kobieco i nie przytłaczają całego outfitu. Brzmi zachęcająco, prawda?
Co ważne, to jeden z tych modeli, które spokojnie można nosić przez cały dzień. Nie oszukujmy się — nawet najpiękniejsze buty lądują na dnie szafy, jeśli po godzinie zaczynają męczyć stopy. Dlatego coraz częściej wybieramy fasony, które są po prostu wygodne. Takie, które sprawdzą się podczas spaceru po mieście, zakupów czy wakacyjnego wyjazdu.
Jeśli też należysz do osób, które pakują na urlop kilka par butów, a później i tak noszą jedne przez większość wyjazdu, doskonale wiesz, o czym mówię. Te baleriny z Lidla mają największe szanse stać się letnim numerem jeden. Są lekkie, pasują do wszystkiego i nie wyglądają jak typowe „awaryjne buty".
Najbardziej zaskakuje jednak ich cena. Dziś za 39,99 zł trudno kupić nawet prosty T-shirt, a tutaj mówimy o butach, które wpisują się w jeden z najmocniejszych trendów sezonu. Nic dziwnego, że rozmiary tej obuwniczej perełki z Lidla wyprzedają się bardzo szybko.
Warto sprawdzić: To nie Birkenstock, ani żadna inna droga marka - te wygodne dla stóp klapki są w Lidlu