To nie jest zwykła suszarka, bo sercem konstrukcji jest bezszczotkowy silnik BLDC, kręcący się do 110 000 obrotów na minutę i wyrzucający powietrze z prędkością 228 km/h. Dzięki temu krótkie włosy potrafią wyschnąć w 45 sekund, a długie w jakieś trzy minuty. Do tego dochodzą jonizacja dla połysku i system ThermoShield, który pilnuje, by ten pęd nie odbił się na kondycji włosów.
Największym atutem tego modelu jest tempo. Mocny silnik BLDC generuje strumień, który skraca suszenie do minimum, a technologia Dual Airstream zasysa powietrze dwoma wlotami naraz i scala je w jeden silny podmuch.
Zwykle jednak im więcej mocy i gorąca, tym gorzej dla włosów, i tu właśnie wchodzi ThermoShield Advanced. System czujników na bieżąco pilnuje temperatury, żeby uchronić pasma przed przegrzaniem i zachować ich naturalną wytrzymałość. Wspiera go jonizacja, która uwalnia miliony ujemnych jonów, ograniczając puszenie i dodając włosom połysku. Suszenie jest szybkie, a mimo to łagodne.
Druga mocna strona to elastyczność. Na wyświetlaczu LED wybiera się jeden z czterech gotowych trybów, od błyskawicznego suszenia, przez chroniący włosy ThermoShield, po delikatny program z niższą temperaturą dla wrażliwej skóry głowy. Komu to za mało, ten ma do dyspozycji aż 21 ustawień ręcznych, łączących trzy prędkości z siedmioma zakresami temperatury, więc dobranie nawiewu pod własne włosy to żaden problem.
Wygodę dopełniają drobiazgi, które mają ułatwiać posługiwanie się suszarką. Ta waży tylko 395 gramów, więc ręka nie męczy się nawet przy dłuższej stylizacji, a magnetyczna nasadka wpina się jednym ruchem. Jest też sprytny tryb automatycznego czyszczenia, w którym łopatki odwracają obroty i same wydmuchują kurz z filtra.
W zestawie jest tylko koncentrator, bez dyfuzora, więc posiadacze kręconych włosów muszą dokupić go osobno. Poza tym trudno się tu do czegokolwiek przyczepić.