Samolot Boeing 767 United Airlines wracał właśnie z Europy i kierował się na lotnisko O’Hare w Chicago. Na jego pokładzie znajdowało się 155 osób i 10 członków załogi. Choć samolot dotarł bezpiecznie do celu, to po drodze zgubił pewien element, który w określonych okolicznościach mógł okazać się bardzo ważny.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.
Patrick Devitt mieszka zaledwie kilka kilometrów od wspomnianego lotniska. Gdy doszło do zdarzenia, nie było go w domu, ale na miejscu przebywali jego teść oraz dwuletni syn. Około godziny 12.15 usłyszeli wielki huk spowodowany czymś, co spadło na ich podwórko, zahaczając o dach domu. Gdy teść Devitta wyszedł, aby zobaczyć, co się stało, odkrył niezidentyfikowany obiekt dość dużych rozmiarów. Nie był w stanie ustalić, co to było, ale niezwłocznie zadzwonił do swojego zięcia. Po powrocie Devitta wspólnie przeciągnęli obiekt na front posesji i udało się im ustalić, że mają do czynienia z dmuchaną zjeżdżalnią ewakuacyjną stosowaną w samolotach.
Kiedy to wszystko jest rozciągnięte, jest większe niż mały samochód. To bardzo, bardzo duży sprzęt, który spadł!
- relacjonował Devitt cytowany przez portal Interia.
Jak donosi "Daily Mail", w wyniku upadku zjeżdżalni powstały szkody, ale są one umiarkowane. Uszkodzony jest dom, a także ogród, w tym głównie rośliny rosnące na miejscu, gdzie doszło do zderzenia. Na szczęście jednak nikt nie został ranny.
Zjeżdżania została już usunięta z posesji i aktualnie trwa śledztwo mające na celu ustalenie tego, jak doszło do tego nietypowego zdarzenia. Sprawą zajmuje się Federalna Administracja Lotnictwa. Być może najbardziej zaskakujące w całej sytuacji jest to, że nikt na pokładzie samolotu Boeing 767 United Airlines nie zorientował się, że zjeżdżalnia wypadła. Jej brak zauważono dopiero po lądowaniu. Co ciekawe, nie jest to też pierwszy taki przypadek, choć nie można też stwierdzić, że podobne sytuacje są nagminne. Poprzednia zgubiona zjeżdżalnia ewakuacyjna wypadła z samolotu Delta lądującego na międzynarodowym lotnisku Logan w Bostonie w 2019, ponownie lądując w czyimś ogródku. Na szczęście tam również obyło się bez poszkodowanych.