Wiele statków w historii zakończyło swój los nieszczęśliwie. Często okoliczności te pozostają niewyjaśnione przez wieki. Podobna tajemnica związana jest też ze szwedzkim statkiem żaglowym Gotheborg. Jego historia była jednak tak inspirująca, że postanowiono przywrócić go do życia, a to z kolei uratowało później przypadkowych żeglarzy.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.
Gotheborg był flagową jednostką Szwedzkiej Kompani Wschodnioindyjskiej. 12 września 1745 wracał właśnie z ładunkiem z Chin. Choć warunki pogodowe były dobre, a statkiem kierował doświadczony kapitan, to Gotheborg z jakiegoś powodu nagle zszedł z kursu i uderzył w podwodną skałę Knipla Boro. Od portu dzieliło go zaledwie 900 metrów, gdy poszedł na dno. Na szczęście udało się uratować wszystkich członków załogi, ale nie zachował się żaden dziennik pokładowy. Przyczyny tej tragedii do dziś nie są znane, choć teorie spiskowe mówią m.in. o celowym spowodowaniu wypadku, co miało pomóc uniknąć płacenia podatku.
Współczesny Gotheborg jest oczywiście repliką XVIII-wiecznego żaglowca. Warto jednak podkreślić, że przy jego budowie starano się zachować jak największą wierność, łącznie z wyborem materiałów i metodami ich obróbki. Główną różnicą jest więc nowoczesne wyposażenie, które było wymagane ze względów bezpieczeństwa. Ostatecznie współczesny Gotheborg przemierza morskie wody i w razie potrzeby pomaga potrzebującym.
We wtorek 25 kwietnia 2023 Gotheborg zmierzał do portu w Jersey, gdy około godziny 16 odebrał wezwanie pomocy dotyczące żaglowca, który stracił ster i dryfował. Gotheborg był najbliżej wskazanej lokalizacji, więc podjął się pomocy. Poszkodowany żaglowiec był holowany przez Gotheborga w nocy z 25 na 26 kwietnia, a następnego dnia dołączyła do nich francuska łódź poszukiwawczo-ratownicza z portu Paimapol, która doprowadziła rozbitków do wybrzeży Francji. Okazało się, że byli nimi dwaj doświadczeni żeglarze, którzy mieli wyjątkowego pecha. Ratunek przez Gotheborga można jednak uznać za pewną rekompensatę od losu za zniszczony ster. Niewątpliwie było to doświadczenie, które na długo pozostanie w ich pamięci.
To był bardzo dziwny moment i zastanawialiśmy się, czy śnimy. Gdzie byliśmy? W jakim okresie się znaleźliśmy?
- wspominali swoje wrażenia po zobaczeniu statku uratowani mężczyźni. W relacji przekazanej później załodze Gotheborga wyrażali również swoje uznanie dla ich profesjonalizmu oraz wdzięczność za ratunek.