Nie pozwolono jej wejść z psem do samolotu. To, co zrobiła z pupilem niejednej osobie złamie serce

Podróż z psem samolotem wymaga od właściciela spełnienia określonych wymagań. Pewna kobieta postanowiła jednak całkowicie je zignorować, w związku z czym nie została wpuszczona na pokład. Większość właścicieli zapewne zrezygnowałaby w takiej sytuacji z lotu, ale ona znalazła inne rozwiązanie.

O tym, jak podróżować z psem samolotem pisaliśmy szczegółowo w jednym z naszych poprzednich artykułów. Jedną z najistotniejszych rzeczy jest jednak to, że nasz pupil musi być umieszczony w transporterze lub specjalnej torbie do przewozu zwierząt. Niektórzy właściciele jednak najwyraźniej uważają to za zbędny wymóg.

Zobacz wideo Rozpieść swojego pupila bez wydawania pieniędzy

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Planowana podróż z psem samolotem zakończyła się nieszczęśliwie dla pupila. Zajęła się nim policja

Do omawianego zdarzenia doszło na lotnisku w Pittsburghu w stanie Pensylwania w USA. Jak informuje "New York Post", w miniony piątek pewna kobieta chciała udać się w podróż ze swoim 7-letnim buldogiem francuskim. Nie posiadała jednak transportera dla pupila, więc obsługa odmówiła jej wstępu na pokład. Właścicielka początkowo próbowała przekonać pracowników, aby wydali jej kartę pokładową dla czworonoga, twierdząc, że jest on jej emocjonalnym wsparciem. Niestety, spotkała się z odmową. Jak się później okazało, kobieta zostawiła psa w wózku dziecięcym na parkingu lotniska, a sama dostała się do samolotu.

Policjanci z Departamentu Policji Hrabstwa Allegheny zostali poinformowani o porzuconym psie około godziny 5.30. Jak dowiadujemy się z komunikatu, na który powołuje się CBS News, funkcjonariusze znaleźli czip zwierzęcia i zlokalizowali właścicielkę. Nie nawiązali z nią jeszcze kontaktu, ale wiadomo, że kobieta wsiadła na pokład samolotu lecącego do kurortu.

Porzucenie psa: Kodeks karny jest surowy. Byłą właścicielkę buldoga też czekają konsekwencje

Porzucony buldog francuski został zabrany przez policję, a obecnie znajduje się pod opieką organizacji "Aniamal Friends". Psiak czuje się dobrze i oczekuje na nowy dom. Byłej właścicielce grozi teraz do 1000 dolarów kary za porzucenie zwierzęcia. Warto w tym miejscu przypomnieć, że także polskie prawo nie jest obojętne wobec podobnych przypadków.

Porzucenie zwierzęcia traktowane jest jako znęcanie się nad nim. Stanowi więc przestępstwo zagrożone karą do 3 lat więzienia. W przypadku znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem, sprawcy grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności

- czytamy na stronie Komendy Powiatowej Policji w Lublińcu. Jako znęcanie się traktowane są zachowania lub świadome dopuszczenie do zachowania takiego jak bicie, zranienie lub okaleczenie zwierzęcia, stosowanie urządzeń obliczonych na spowodowanie specjalnego bólu, zmuszanie go do czynności mogących sprawiać ból, przeciążenie zwierząt, transport i przetrzymywanie zwierząt w sposób powodujący ich zbędny stres i cierpienie. A także trzymanie zwierzęcia w miejscu zmuszającym go do przebywania w nienaturalnej pozycji, niezapewnienie zwierzęciu odpowiedniej ilości wody i pożywienia.

 
Więcej o:
Copyright © Agora SA