Podczas górskiej wędrówki spotkał księdza. Rzucił do niego "dzień dobry", ale nie przewidział takiej reakcji

Zgodnie z tradycją, mijając na górskim szlaku innych spacerowiczów, należy powiedzieć "dzień dobry". Tak właśnie zrobił Pan Roman, który podczas wędrówki spotkał księdza. Duchowny nie był z tego faktu zadowolony. Z taką reakcją nie spotkał się nie pierwszy raz.

Pan Roman pochodzi z Łodzi, jednak jego ulubionym miejscem są góry. Niezwykle często wybiera się na górskie szlaki i spotyka tam masę innych miłośników tego typu wycieczek. Za każdym razem wita się z nimi, ponieważ tak "nakazują" zasady. Niestety, chyba nie wszyscy je wyznają. O nietypowej sytuacji z duchownym w roli głównej opowiedział serwisowi o2. 

Zobacz wideo Jak pokolenie "Z" wyobraża sobie ślub?

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Na szlaku górskim spotkał się z księdzem. Ten nawet nie zwrócił na niego uwagi 

Pan Roman - jak opisuje portal o2 - jest zapalonym taternikiem. W tamtejszych rejonach pojawia się dość często, jednak podczas ostatniej wycieczki w Tatry trasą od Żlebu Kulczyńskiego na słynne Granaty przy Orlej Perci spotkała go dość przykra sytuacja. 

Kocham góry i spędzam w nich każde wakacje. Przemierzając górskie szlaki, bardzo często spotykam na nich duchownych, księży lub zakonnice

- czytamy na łamach portalu o2. Tym razem również natrafił na duchownego i w imię wspomnianej zasady powiedział mu standardowe "dzień dobry". Mężczyzna nie ukrywa, że jest osobą niewierzącą, dlatego też wybiera właśnie taką formę przywitania. 

Utartym zwyczajem zawsze pozdrawiam tych, których spotykam na szlaku. Widząc księdza, także używam zwykłego "dzień dobry", bo w moim poczuciu mówienie "szczęść Boże" byłoby w tym wypadku hipokryzją

- tłumaczy Pan Roman. Niestety, nie każdy duchowny odbiera to w ten sam sposób. Zdaniem mężczyzny, są tacy, dla których staje się wręcz niewidoczny

Powiedział do księdza "dzień dobry" i stał się powietrzem. Inny duchowny tego nie popiera 

Reakcja księdza, z jaką spotkał się podczas ostatniej wycieczki w Tatry, wskazuje, że niektórzy duchowni po prostu ignorują osoby, które witają się w sposób "niegodny"

Kilkukrotnie zdarzyło się, że na moje "dzień dobry" ludzie Kościoła ostentacyjnie mi nie odpowiadali. Co robić? Lepiej milczeć?

- komentuje Pan Roman. Redakcja portalu postanowiła zapytać o zdanie w tej sprawie popularnego w mediach społecznościowych "Księdza z osiedla". Ten zaznacza, że nie ma jednej poprawnej formy zwracania się do duchownych. W Polsce utarło się, że witamy się z nimi słowami "Szczęść Boże!" lub "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus", jednakże w wielu innych krajach funkcjonuje standardowe przywitanie, czyli "dzień dobry". Jak dodaje "Ksiądz z osiedla", dobrze, jeżeli osoba wierząca posługuje się formami przyjętymi w kościele, lecz "jeżeli ktoś mówi dzień dobry albo proszę pana, to też jest ok".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.