Wybrali się nad jezioro. Gdy zobaczyli tablicę informacyjną, oniemieli. "Więcej nas tam nie zobaczą"

Pewna para z dwójką dzieci wybrała się nad jezioro. Po przeczytaniu tabliczki informacyjnej postanowiła nigdy więcej się tam nie pojawić. Na nowe przepisy związane z opłatami narzekało sporo osób wypoczywających na plaży. Wszystko wskazuje na to, że wakacje w rym roku będą naprawdę drogie.
Wybrali się nad jezioro, a po pobycie zarzekli się, że tam nie wrócą. Narzekało pół plaży
Fot. Rafał Mielnik/ Agencja Wyborcza.pl

O tym, że wakacje nad morzem będą coraz droższe ze względu na parkingi oraz podatek turystyczny niemal wszyscy już słyszeli. Teraz jednak przyszedł czas na jeszcze większe zaskoczenie, a mianowicie opłaty przy wejściu nad jezioro. Po tym, jak czteroosobowa rodzina wykosztowała się na krótki wypoczynek, postanowiła, że nigdy więcej nie pojawi się w tym miejscu.

Zobacz wideo Sterczewski: Polecam wycieczkę do Wielkopolski. Skandaliczny proceder dzieje się od lat

Pogoda nad Bałtykiem nie zachęca do kąpieli. Turyści wybierają jeziora. Ta rodzina przeżyła jednak szok

Urlopowicze, którzy nie przepadają za wiatrem i chłodem morskiej wody, wybierają się nad okoliczne jeziora. Tych zaś w województwie kujawsko-pomorskim jest naprawdę sporo. Niestety mało kto spodziewa się tego, że na wejściu do kąpieliska trzeba będzie uiścić opłatę. Czteroosobowa rodzina z tego regionu udała się nad pobliski zbiornik, a po ujrzeniu tablicy informacyjnej oniemiała. Jeszcze do niedawna popularny akwen nie naliczał żadnych kosztów. Mimo wszystko para z dwójką dzieci postanowiła zrobić to, po co przybyli, czyli wypocząć na plaży. Za pobyt zapłacili aż 40 złotych. To ich zbulwersowało.

Ludzie trąbią o drożyźnie nad morzem. Tam przynajmniej nikomu nie każą płacić za kąpanie i opalanie. Za naszą czwórkę zapłaciliśmy 40 złotych. Tak drogo jeszcze nie było. Więcej nas tam nie zobaczą.

- zdradziła mama dwójki dzieci podczas rozmowy z "Faktem". Dodała również, że połowa urlopowiczów obecnych na plaży także narzekała na nowe zasady. Przez podobne decyzje turystów i mieszkańców wypoczywało nad jeziorem znacznie mniej niż zazwyczaj. W końcu od osoby musieli zapłacić aż 10 złotych. Jedynym plusem było to, że maluchy do siódmego roku życia miały wstęp za darmo. To jednak jeszcze nie wszystko.

Jak jest oznakowane kąpielisko strzeżone? Okazuje się, że nad tym jeziorem naliczano opłaty "za nic"

Jak dobrze wiadomo, najbezpieczniej i najlepiej jest kąpać się na strzeżonych przez ratowników kąpieliskach. Takie najczęściej oznaczone są specjalną linią z bojkami oraz flagami. Jeśli powiewa czerwona, oznacza to, że warunki nie pozwalają na wejście do wody. Tym bardziej spora opłata zdziwiła przybyłą rodzinę. Okazało się bowiem, że miejsce wcale nie było strzeżone. Co więcej, tuż przy cenniku wywieszono informację o tym, by kąpać się i pływać wyłącznie na własną odpowiedzialność. Jak widać, nieważne czy wybieramy się w góry, nad morze, czy wypocząć przy okolicznym jeziorku — warto nosić ze sobą portfel z gotówką i nastawić się, że w tym roku urlop będzie nas słono kosztował

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: