Mieszkańcy tej popularnej wyspy mają dość turystów. Zrobili referendum. Wyniki były zaskakujące

Śródziemnomorskie wyspy w sezonie wakacyjnym pękają w szwach od nadmiaru turystów. Nic zatem dziwnego, że niektórzy mają dość tłumów w swoich miejscowościach. Mieszkańcy urokliwej wioski na Minorce chcieli odciąć się od przyjezdnych, więc przeprowadzili referendum. Nie spodziewali się jednak takiego wyniku.
Minorka (zdj. ilustracyjne)
Rulan/istock

Minorka to hiszpańska wyspa na Morzu Śródziemnym, druga co do wielkości w archipelagu Balearów. Podobnie jak inne tereny na południu Europy, słynie z krystalicznie czystej wody o turkusowym kolorze, bujnej, egzotycznej roślinności i ciepłego klimatu. Właśnie te czynniki sprawiają, że wyspa jest chętnie odwiedzana przez turystów. Zjeżdżają się tam niemal przez cały rok, jednak w sezonie wakacyjnym na miejscu można zastać prawdziwe tłumy.

Zobacz wideo Majorka poza sezonem? Ależ oczywiście! [VLOG]

Z czego słynie Minorka? Ta wioska cieszy się ogromną popularnością

Choć turystyka jest jednym z najważniejszych źródeł dochodów Minorki, mieszkańcy zaczynają powoli dostrzegać wady tak ogromnej liczby przyjezdnych. Skutki tej popularności są szczególnie dotkliwe dla urokliwej wioski Binibeca Vell, znajdującej się na południowym wybrzeżu wyspy. Miejscowość słynie z białych budynków, pięknych plaż i spokojnej, kameralnej atmosfery, dlatego nic dziwnego, że turyści chętnie ją odwiedzają. Jak podaje brytyjski dziennik "The Sun", w ciągu roku przyjeżdża tu około 800 tysięcy podróżnych, a na przyszły rok szacuje się, że liczba ta wzrośnie nawet do miliona. Turyści zaczynają jednak coraz bardziej przekraczać granice prywatności mieszkańców. Niektórzy skarżyli się, że przyjezdni wchodzą na tereny ich posesji, robią sobie zdjęcia na tarasie przed domem, a niektórzy nawet wkraczają bez pytania do środka o późnych godzinach wieczornych. Takie zachowania sprawiły, że w ubiegłym tygodniu wśród mieszkańców Binibeca Vell przeprowadzono referendum nad zakazem wstępu do wioski.

Czy warto jechać na wczasy na Minorkę? Wynik referendum przychylny turystom

Binibeca Vell zamieszkuje tylko 195 osób, dlatego mogłoby się wydawać, że tak liczne skargi na temat skandalicznego zachowania turystów doprowadzą do zamknięcia wioski dla odwiedzających. Wyniki referendum były jednak zaskakujące. Głosowanie zakończyło się niepowodzeniem, w efekcie czego turyści nadal będą mogli tłumnie odwiedzać tę niewielką miejscowość. Mieszkańcy doszli jednak do kompromisu i ustalili konkretne ramy czasowe, w których przyjezdni mogą wchodzić do wioski. Binibeca Vell będzie teraz "otwarte" wyłącznie od godziny 10 do 22. Zdaniem Oscara Monge, prezesa Wspólnoty Właścicieli Nieruchomości, wynik głosowania był "zdroworozsądkowym zwycięstwem dla wszystkich".

Ci, którzy nie przychodzą, tracą największą atrakcję turystyczną na Minorce. Mamy wiele pięknych plaż, ale poza Mahon i Ciutadellą nie ma wiele więcej

- mówił prezes. Dodał, że w wyniku referendum okazało się, że tylko 30 procent mieszkańców chce zamknięcia wioski dla turystów. W trakcie lokalnej dyskusji zdecydowano też, że odwiedzający nie będą musieli płacić za wstęp.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: