Podczas gdy jesienna pogoda rozpieszcza Polaków wysoką temperaturą i ciepłym słońcem, Hiszpanie od kilku dni walczą z niszczycielskim żywiołem. Ulice niektórych miast zostały zalane, a władze apelują do mieszkańców, by pozostali w domach. Sytuacja zrobiła się bardzo niebezpieczna.
Państwowa agencja meteorologiczna AEMET w Hiszpanii ogłosiła właśnie czerwony alarm we wschodnim regionie Walencji oraz drugi najwyższy poziom alarmu w południowych częściach Andaluzji. Wynika to z silnych opadów deszczu, jakie nawiedziły ten region w ostatnim czasie. We wtorek 29 października ulewy uderzyły w Andaluzję, gdzie gradobicie było na tyle mocne, że rozbiło szyby w wielu samochodach. Media podają też informację o pociągu, który z powodu kiepskiej pogody wykoleił się z torów w pobliżu Malagi. Na szczęście w tym zdarzeniu nikt nie ucierpiał. W kilku miejscowościach ulice zostały zupełnie zalane, a w mieście Alora wylała rzeka Guadalorce.
Wielka woda dotarła też do Walencji, gdzie porywała pojazdy i fragmenty budynków, a strażacy skupili się na ratowaniu kierowców, którzy utknęli na zalanych ulicach. Z tego względu służby zaalarmowały mieszkańców, by nie opuszczali swoich domów. Niestety, mimo licznych apeli, nie udało się uniknąć ofiar śmiertelnych. Początkowo mówiono tylko o kilku zaginionych osobach, jednak dziś znaleziono wielu martwych. Jak podaje AP News, strażacy przekazali, że w wyniku powodzi zginęło już 51 osób.
Wczorajszy dzień był najgorszym w moim życiu. Byliśmy uwięzieni jak szczury. Samochody i kontenery na śmieci płynęły ulicami. Woda podniosła się do trzech metrów
- powiedział Ricardo Gabaldón, burmistrz Utiel, miasta w Walencji, w rozmowie z krajowym nadawcą RTVE. Mężczyzna dodał, że w jego mieście wciąż trwają poszukiwania zaginionych.
W związku z tragiczną sytuacją rząd centralny Hiszpanii powołał komitet kryzysowy, który ma pomóc w koordynacji działań ratowniczych. Choć dziś późnym rankiem deszcz w Walencji w końcu ustąpił, to według hiszpańskich służb meteorologicznych do czwartku prognozowane są kolejne burze. Hiszpania w ostatnich latach doświadczyła podobnych jesiennych burz, jednak żadna z nich nie była tak tragiczna w skutkach jak tegoroczna. Warto przypomnieć, że południowa i zachodnia część Polski również mierzyła się w ostatnim czasie z wielkimi powodziami. Zdaniem ekspertów, tak często występujące ekstremalne zjawiska pogodowe są wynikiem gwałtownych zmian klimatycznych. Kluczowe znaczenie w coraz intensywniejszych opadach ma między innymi ocieplenie Morza Śródziemnego, w którym zwiększa się parowanie wody.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.