Mimo zakazu przemycają je w torbach i plecakach. Grozi im nawet 500 zł kary

Tatrzański Park Narodowy przypomina, że na terenie parku turyści są zobowiązani do przestrzegania określonych zasad. Niestety wiele osób próbuje je omijać. Szczególnie nagminnie zdarza się to w przypadku jednej z nich. Służby przypominają zatem o konsekwencjach, a zarazem apelują o pomoc.
Czy w Tatrach można chodzić z psem? Tatrzański Park Narodowy zwraca uwagę na częsty problem (zdj. ilustracyjne)
Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

Tatrzański Park Narodowy przyciąga rzesze turystów niezależnie od pory roku. Spotkamy tu pary, grupy przyjaciół oraz rodziny z dziećmi. Na większości obszarów nie powinniśmy jednak natknąć się na psy. Choć czworonożni pupile nie mają całkowitego zakazu przebywania w górach, to na terenie TPN wygląda to całkowicie inaczej. Co ciekawe, odwiedzający najwyraźniej o tym pamiętają, dlatego przemycają swoje zwierzęta.

Zobacz wideo Bożek: Sam widziałem jak ludzie w Tatrzańskim Parku Narodowym dokarmiali zwierzęta. Coś nieprawdopodobnego

Czy w Tatrach można chodzić z psem? Tatrzański Park Narodowy zwraca uwagę na częsty problem

Jeśli zdecydujemy się na wypoczynek w Tatrach z psem, nasz podopieczny nie będzie skazany na zamknięcie w schronisku. Niemniej na wspólny spacer wybierzemy się tylko do Doliny Chochołowskiej, Drogi pod Reglami oraz Kuźnic - a i tam musimy pamiętać o trzymaniu zwierzaka na smyczy. W pozostałych częściach parku mogą przebywać wyłącznie psy ratownicze, pasterskie i przewodnicy osób niewidomych.

Niestety czasami zdarza się, że psy są wprowadzane na teren Parku ukradkiem, poza zasięgiem wzroku pracowników punktów wejść, w plecakach czy torbach...

- piszą pracownicy TPN w opublikowanym na Facebooku poście. Zachowanie takie jest oficjalnie zakazane z kilku powodów, ale główny z nich to wpływ na przyrodę. Należy przy tym podkreślić, że trzymanie psa na smyczy czy nawet w torbie w pełni go nie wyeliminuje. Dlaczego?

Szlaki z psem zwiedzimy tylko na ograniczonym obszarze. Zakaz obowiązuje z kilku powodów

Problem obecności psów na terenie TPN w dużym stopniu sprowadza się do ich zapachu, który dla dzikich zwierząt jest tożsamy z obecnością drapieżnika. To z kolei będzie prowadzić u nich do reakcji obronnej i wzrostu poziomu hormonu stresu. Co więcej, niektóre zwierzęta (np. niedźwiedzie) mogą odpowiedzieć na to atakiem. Inaczej mówiąc, pies w TPN to potencjalne zagrożenie zarówno dla żyjącej tu fauny, jak i turystów. Psy to również nosiciele licznych chorób i pasożytów, które roznoszą wraz z odchodami czy sierścią. Obejmuje to wirusy, bakterie, pchły, kleszcze, tasiemce. Ze względu na bliskie pokrewieństwo najbardziej narażone są na nie wilki, ale dotyczy to nie tylko ich.

Zobacz też: Blokują wjazd samochodem. Nad Bałtykiem zmiany nie tylko dla turystów

Obszary takie jak TPN, gdzie nie wolno wprowadzać psów, stanowią niewielki fragment powierzchni kraju. Oddajmy te miejsca we władanie dzikim zwierzętom – niech czują się bezpieczne i spokojne. Jeśli zauważycie psa wędrującego po Tatrach, prosimy o zgłoszenie tego służbom TPN

- apelują pracownicy parku. Na koniec warto przypomnieć, że za wprowadzenie psa na niedozwolony teren TPN grozi nam mandat w wysokości do 500 złotych.

Do tego będzie konieczność zawrócenia do wyjścia. Nie jest tak, że jak zapłacimy 500 złotych, to już z psem możemy wejść

- tłumaczył Tomasz Zając z TPN w rozmowie z Radiem Kraków.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: