Podczas wakacji poszła do restauracji. Zapłaciła aż 6 tys. zł. Zwykły błąd, a "środków nie ma"

Pożegnalny obiad w stolicy Malty miał być miłym akcentem rodzinnego wyjazdu. Tymczasem po jego zakończeniu Polka spojrzała na wyciąg z terminala i doznała szoku. Kelner pobrał od niej ponad 4 tysiące złotych więcej, niż powinien. Nie padło nawet "przepraszam".
Zapłaciła aż 6 tys. zł za obiad. Zwykły błąd, a 'środków nie ma' - zdjęcie ilustracyjne
nd3000/Istock.com

Choć wielu wakacje na wyspach Morza Śródziemnego kojarzą się jedynie z relaksem i ucieczką od codziennych problemów, nie zawsze jest tak kolorowo. Dla jednej z polskich rodzin przedostatni dzień pobytu na Malcie skończył się sporym zmartwieniem. Wszystko przez posiłek w restauracji, za który pani Izabela zapłaciła niemalże dziesięć razy więcej, niż powinna. Mimo że kwota na paragonie była prawidłowa, wydruk z terminala płatniczego ukazał przerażającą prawdę.

Zobacz wideo Zapytaliśmy Rosati o ceny nad polskim morzem. Wcale nie była nimi przerażona

Polka za obiad na Malcie zapłaciła około 6 tys. zł. "Nie spojrzałam na kwotę"

Jak opisuje serwis Fakt, pani Izabela wraz z rodziną udała się do restauracji w Valletcie, by zjeść klasyczne dania kuchni śródziemnomorskiej. Na ich stole pojawiło się kilka potraw i napoje, a na rachunku widniała kwota 142,40 euro, co daje około 600 złotych. Kobieta za wszystko chciała zapłacić kartą, więc chwilę później przy jej stoliku pojawił się kelner z terminalem.

Pan przyszedł z terminalem i długo coś na nim wstukiwał. Jakby wpisywał kwotę, cofał i od nowa, było to na tyle widoczne, że skomentowaliśmy to z mężem. Nie spojrzałam na kwotę, bo jakoś tak szybko podsunął mi terminal stroną, od której jest czytnik, a ekranem skierowanym w swoją stronę. (...) Płaciłam telefonem dotykowo

- wspomina w rozmowie z Faktem pani Izabela. Polka nie podejrzewała jednak, że coś poszło nie tak. Dopiero w momencie, gdy spojrzała na wydruk z terminala, zorientowała się, że z jej konta zniknęło tysiąc euro więcej. Potwierdzenie wskazywało, że zapłaciła aż 1420,40 euro, czyli około 6 tysięcy złotych zamiast wspomnianych wcześniej 600. Na szczęście błąd wychwyciła jeszcze w restauracji i od razu zgłosiła się z problemem do kelnera, który ją obsługiwał.

Kelner miał zwrócić jej pieniądze. Po kilku dniach wciąż ich nie miała

Pani Izabela zareagowała od razu, wracając do kelnera z wyciągiem z terminala. Jego odpowiedź miała być jednak zaskakująco obojętna. Pracownik restauracji stwierdził, że to "tylko błąd, który się zdarza". Ponadto nawet nie spojrzał na rachunek oraz wydruk z terminala przyniesiony przez kobietę.

Jakby wiedział i nie musiał nawet spojrzeć, aby sprawdzić, czy tak rzeczywiście jest

- relacjonuje pani Izabela. Kelner początkowo zaproponował zwrot różnicy w gotówce, lecz po wykonaniu połączenia, prawdopodobnie do szefa, zmienił zdanie. Wówczas poinformował, że brakująca suma zostanie zwrócona na kartę. Pani Izabela, z myślą o powrocie do domu następnego dnia i konieczności wykorzystania środków na transport, wspomniała o swoich obawach, lecz ostatecznie zgodziła się na takie rozwiązanie. Choć pieniądze miały pojawić się na jej koncie już następnego dnia, do Polski wróciła bez nich.

Pytałam, kiedy fizycznie te środki wejdą na mój rachunek, jeśli zrobimy to w ten sposób, ponieważ jest to duża kwota dla mnie, a następnego dnia z 5-osobową rodziną wracamy do domu. (...) Pan zapewnił mnie, że rano pieniądze będą z powrotem. Niechętnie się zgodziłam. Dostałam na potwierdzenie wydruk z terminala. Nie padło ani razu słowo 'przepraszam'. Niestety, mija trzeci dzień od tej sytuacji i środków nie ma, a ja jestem już w domu

- wyjaśnia. Poprzez swoją historię chce ostrzec innych przed podobnymi komplikacjami. To pokazuje, że zachowanie czujności przy płaceniu kartą, szczególnie za granicą, jest niezwykle istotne. Turyści powinni dokładnie sprawdzać wyświetlane kwoty i wydruki z terminali, ponieważ niekiedy odzyskanie środków może być bardzo kłopotliwe. W przypadku podejrzanych transakcji lub obaw o oszustwo warto też skontaktować się ze swoim bankiem.

Źródła: fakt.pl

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: