Miasto na wodzie od dawna balansuje między turystycznym rajem a miejscem, które coraz trudniej zamieszkiwać. Wprowadzenie opłaty dla odwiedzających na jeden dzień było jednym z najbardziej dyskutowanych pomysłów ostatnich lat. Teraz wraca w rozszerzonej formule - z większą liczbą dni i jasno określonymi zasadami.
Nowe zasady zaczynają obowiązywać 3 kwietnia, w Wielki Piątek. Od tego momentu wybrane dni w kolejnych miesiącach - od kwietnia aż po lipiec - będą objęte obowiązkową opłatą dla turystów jednodniowych.
Lista dat jest wyraźnie dłuższa niż wcześniej. W praktyce oznacza to, że planując wiosenny city break czy letni wypad do Wenecji, trzeba dokładnie sprawdzić kalendarz. W sumie liczba dni objętych opłatą wzrosła z 54 do 60, co pokazuje, że miasto coraz poważniej podchodzi do kontroli ruchu turystycznego. Za wejście do miasta trzeba zapłacić:
Koszt wstępu zależy od momentu rezerwacji. Osoby, które zaplanują wizytę z co najmniej czterodniowym wyprzedzeniem, zapłacą 5 euro (ok. 21 zł). Spóźnialscy muszą liczyć się z podwójną stawką - 10 euro (ok. 43 zł). Bilety można zakupić online za pośrednictwem strony internetowej Venice Access Pass.
Są jednak wyjątki. Opłata nie obowiązuje w przypadku przyjazdu przed 8:30 lub po 16:00, a także dla osób nocujących w Wenecji, studentów czy pracowników. Kluczowe jest jednak wcześniejsze zarejestrowanie się w systemie - brak opłaty lub zgłoszenia może skończyć się mandatem od 50 do nawet 300 euro (kolejno ok. 214 i 1284 zł). Jak informuje Time Out, kontrola odbywa się przy użyciu kodów QR sprawdzanych w punktach wejścia do miasta.
Presja turystyczna w Wenecji nie jest nowym problemem, ale w ostatnich latach przybrała wyraźnie na sile. Latem ubiegłego roku aktywiści zwracali uwagę, że liczba miejsc noclegowych dla przyjezdnych przewyższyła liczbę mieszkańców. Jak donosi euronews.com, populacja miasta spadła poniżej 50 tysięcy i od dekad systematycznie maleje.
Władze Wenecji przekonują, że opłata za wstęp to narzędzie, które ma pomóc uporządkować ruch i przywrócić równowagę między mieszkańcami a odwiedzającymi. Podkreślają, że rozwiązanie jest wciąż testowane i już wzbudza międzynarodowe zainteresowanie. Dane pokazują jednak, że efekty są ograniczone - liczba turystów jednodniowych spadła tylko nieznacznie, a w najbardziej obleganych dniach miasto nadal przyciąga dziesiątki tysięcy osób.