Wielka niezgodność to termin stosowany przez naukowców dla określenia luki w zapisie geologicznym naszej planety. Występuje one na różnych obszarach na całym świecie, a brakujące informacje obejmują okres od mniej więcej 1,5 mld do 500 mln lat temu. Jak to możliwe, że skał z tak długiego przedziału czasowego po prostu nie ma? Odpowiedzi należy poszukiwać w odległej przeszłości, gdy na Ziemi był tylko jeden kontynent.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.
Jak wyjaśnia BBC Future, jednym z pierwszych badaczy, który zaobserwował zjawisko znane dzisiaj jako Wielka niezgodność, był John Wesley Powell, który w 1869 prowadził badania na terenie Wielkiego Kanionu. Zauważył on wówczas dziwną różnicę w wieku skał kanionu. Nad skałami mającymi od 1,4 do 1,8 miliarda lat rozpościerała się warstwa oszacowana na około 520 milionów lat. Z czasem podobną zależność zaczęto obserwować też w innych lokalizacjach.
Obecnie najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem Wielkiej niezgodności są losy, jakie spotkały Rodinię, czyli pradawny superkontynent. Badania w tym zakresie zostały przeprowadzone przez amerykańskich naukowców z Dartmouth College, a ich praca została opublikowana przez PNAS. Jak się okazuje, wszystkie osady z okresu między 750 a 580 milionami lat noszą ślady działania lodowców. To najprawdopodobniej właśnie one zdarły warstwy skał z powierzchni Ziemi, a przesuwając się na kolejne obszary, spychały je do oceanów. W badaniach wykorzystano metodę termochronometrii, która uwzględniła zarówno datę powstawania skał, jak i panującą wówczas temperaturę.
Dodatkowo do usunięcia warstw osadów mogły przyczynić się procesy tektoniczne, czyli ruchy skorupy ziemskiej, które ostatecznie przyczyniły się do rozpadu Rodinii i ewentualnego powstania obecnych kontynentów. Zespół z Dartmouth College zauważa jednak, że erozja lodowca jest jedynym możliwym wytłumaczeniem dla skał na terenie centralnej Ameryki Północnej.