Na niebie zaobserwowano świecącą kulę ognia. Obiekt był tak duży, że widziano go z dwóch państw

W zeszłym tygodniu Amerykańskie Towarzystwo Meteorologiczne otrzymało wiele doniesień na temat ognistej kuli, która na kilka sekund przecięła niebo nad Stanami Zjednoczonymi. Widziano ją z kilkunastu stanów, a nawet z Kanady. Czym było to tajemnicze zjawisko?

Kosmos kryje przed nami wiele tajemnic. Z uwagi na jego ogrom i fakt, że wciąż wiemy o nim stosunkowo niewiele, każde zjawisko widziane na niebie budzi duży niepokój. W mediach społecznościowych można znaleźć wiele filmów, na których udało się ująć spadające gwiazdy, niecodzienne światła czy kształty chmur. Nagranie, jakie uchwyciła kamera monitoringu w minioną środę jest szczególnie fascynujące. Widać na nim spadającą "kulę ognia".

Zobacz wideo Czy jesteśmy gotowi na uderzenie asteroidy?

Dziwne zjawiska na niebie w nocy. Amerykanie zauważyli ognistą kulę

Członkowie Amerykańskiego Towarzystwa Meteorologicznego (AMS) mieli w środę 21 lutego ręce pełne roboty. Otrzymali setki doniesień na temat ognistej kuli, która rozświetliła niebo. Dziwne zjawisko było tak duże, że dało się je zaobserwować z kilkunastu stanów i Kanady. Pierwsze zgłoszenie wpłynęło około godziny 18.45. Jak podaje portal FOX Weather, świadek widział "świecący obiekt, który szybko przemierzył ziemię". Do redakcji serwisu nadesłano także nagranie zrobione przez kamery bezpieczeństwa w Linden w Wirginii. Rzeczywiście widać na nim okrągły obiekt, który rozświetlił się na kilka sekund. Na podstawie ilości wiadomości i zawartych w nich informacji AMS doszło do wniosku, że kula ognia pojawiła się nad Pensylwanią. 

Wydawało się bardzo duże i zostawiło długi ślad

- powiedział jeden z obserwatorów z Ohio, cytowany przez FOX Weather.

Kiedy ostatnio spadł meteoryt? Muzeum oferuje sporą nagrodę dla znalazcy

Z uwagi na fakt, że świecąca kula nie dotarła na Ziemię, trudno jednoznacznie określić, czym była. Amerykańskie Towarzystwo Meteorologiczne nie znalazło też w ostatnich dniach pozostałości po kosmicznej materii. Najprawdopodobniej to meteor, który spalił się jeszcze przed lądowaniem. Zdaniem NASA, właśnie tak kończy swój żywot większość tego typu obiektów. Jak można przeczytać na stronie FOX Weather, w ziemską atmosferę wpada dziennie około 48,5 tony materii kosmicznej, jednak mniej niż 5 proc. meteorów przetrwa tarcie i prędkość wynoszącą ponad 25 000 mil na godzinę. Eksperci szacują, że każdego roku tylko 500 meteorytów dociera do powierzchni Ziemi, ale udaje się odzyskać jedynie około tuzina. Niedawno muzeum w Maine zaoferowało nagrodę w wysokości 25 tys. dolarów (prawie 100 tys. zł) dla osoby, której uda się odnaleźć pozostałości po kuli ognia, jaką można było zaobserwować na niebie w kwietniu ubiegłego roku. Jak dotąd nikt jeszcze nie znalazł żadnego jej fragmentu. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA